Mieszkańcy gminy Szydłowo odpowiadali w referendum na dwa pytania: czy są za lub przeciw dalszemu rozwojowi na terenie gminy wiatraków i farm fotowoltaicznych oraz czy chcą aby na jej terenie powstał park krajobrazowy.
- Byliśmy o krok od decyzji mieszkańców, ale niestety się nie udało. Nie jest to porażka, ale raczej doświadczenie – komentuje wójt Szydłowa Tobiasz Wiesiołek.
Wielka szkoda, bo w głębi serca tak naprawdę liczyłem na to, że jesteśmy gotowi w gminie na demokrację bezpośrednią i w tak ważnych kwestiach będziemy w stanie się zmobilizować. Referendum na pewno zweryfikowało, że nadal uczymy się korzystać z pewnych narzędzi i jako społeczność akceptujemy obecny system przedstawicielski. Rzadko, właśnie sięgając po możliwość bezpośredniego decydowania o sobie i otoczeniu. Myślę, że ten obowiązujący próg frekwencyjny na poziomie 30% jest bardzo wysoki i w praktyce często blokuje to możliwość podjęcia decyzji przez mieszkańców. Dlatego uważam, że powinno się rozpocząć poważne rozmowy o zmianie tych przepisów, tak aby realne zaangażowanie mieszkańców mogło właśnie przekładać się na te realne decyzje.
- mówi Wiesiołek.
Spośród ok. 1500 osób, które oddały głos w referendum, 55,20% opowiedziało się przeciwko tworzeniu nowych terenów pod rozwój odnawialnych źródeł energii, natomiast za powstaniem parku krajobrazowego było 52,41% głosujących.
Z powodu zbyt niskiej frekwencji wynik referendum nie jest wiążący, dlatego teraz o nowych lokalizacjach dla instalacji OZE oraz o powstaniu parku krajobrazowego zdecydują radni gminy Szydłowo.