Według prezydenta, w Zarządzie Dróg Miejskich nie wdrożono zaleceń z wcześniejszych kontroli, co zdaniem Jaśkowiaka wykorzystał zatrzymany pracownik. Chodzi między innymi o obieg dokumentów.
Uznał, że trzeba sobie znaleźć dodatkowe źródło dochodu, bo jak nie jest doceniany przez swoich mniej pracowitych i mniej inteligentnych szefów, to go doprowadziło do takich działań
- mówi prezydent.
Według Jacka Jaśkowiaka obieg dokumentów pozwalał na podmiany załączników. Prezydent mówi też o słabym nadzorze naczelnika przez jego szefów.
"Cieszę się, że jeden z deweloperów dociskany, by płacił łapówki, zawiadomił CBA" - dodaje prezydent Poznania.
Prosiłbym wszystkich inwestorów, by w sytuacji, gdyby się zdarzyło w przyszłości, że ktokolwiek z tej struktury, z urzędu miasta, będzie wymuszał łapówkę, proszę to zgłosić do odpowiednich organów. Nie będziemy w Poznaniu tolerować korupcji
- dodaje Jaśkowiak.
Według prezydenta Poznania, inni deweloperzy ugięli pod szantażem naczelnika ZDM i płacili łapówki. Zdaniem Jaśkowiaka, zatrzymany przez CBA pracownik miał możliwość wpływania na termin rozpoczęcia inwestycji deweloperskich.
Pełniącym obowiązki dyrektora Zarządu Dróg Miejskich od dziś jest dotychczasowy szef Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu Jan Gosiewski.