Nad lotniskami w Powidzu, Pile, Świdwinie i Mirosławcu przeleciały dziś trzy samoloty SU-22, które po 41 latach kończą służbę w polskim lotnictwie wojskowym.
— Radio Poznań (@RadioPoznanSA) September 10, 2025
CZYTAJ WIĘCEJ: https://t.co/T6TFeyIPOE
Video: Marek Wolski pic.twitter.com/18t977Jh2S
Samoloty „odwiedziły” miejsca, w których stacjonowały. Było to symboliczne podziękowanie tym, którzy je pilotowali, obsługiwali i je podziwiali. W Pile, na byłym lotnisku wojskowym, na przelot czekało wielu fanów lotnictwa.
Przyszłam, dlatego że uwielbiam samoloty i żeby pożegnać SU-22
– mówi pani Ewa, jedna z wielu osób, które przyszły na lotnisko w Pile.
Pierwszy samolot szkolno-bojowy, dwumiejscowa wersja, ląduje tutaj 13 listopada 1984 roku. I tak się zaczyna przygoda SU-22 z 6 Pułkiem Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego, który stacjonował wtedy w Pile. Dla nich specjalnie są budowane te schronohangary na lotnisku. Schronohangarów jest 40, a samolotów w maksymalnym okresie było tutaj 36 sztuk
– mówi Przemysław Olszyński, dyrektor Pilskiego Muzeum Wojskowego, którego najważniejszym eksponatem jest samolot SU-22, słynny „Tygrysek”.
Trudno być pilaninem i nie przyjść w taki dzień. Pierwsze zetknięcie z SU to był strach przed wychodzeniem na dwór. Powrót do domu to był śnieżący telewizor, ale z czasem, kiedy się dorastało, wdrapywało się na drzewa, podchodziło się pod bramę lotniska po to, żeby te maszyny zobaczyć. To był ten czas, kiedy każdy w Pile marzył albo o tym, ażeby być pilotem. Ale też był drugi biegun, marzono o tym, aby SU w Pile nie było, bo było głośno. Dzisiaj to jest wielka tęsknota i dlatego to wzruszenie
– wspomina pan Sebastian, który na lotnisko dotarł z kilkuletnim synem.