Pożar wybuchł dziś nad ranem i został ugaszony przez zgłaszającego, zanim na miejsce dotarli strażacy.
Ogień objął tapczan w jednym z pomieszczeń, nie rozprzestrzenił się dalej, a zgłaszający nie odniósł obrażeń. W drugim pokoju strażacy znaleźli jednak jego nieprzytomnego brata, najprawdopodobniej zatrutego dymem. Mimo długiej reanimacji, nie udało się uratować mężczyzny.
Sprawę bada policja pod nadzorem prokuratora.Śledczy ustalają, co doprowadziło do
wybuchu pożaru i śmierci 52-latka.