Pomysł to między innymi efekt licznych skarg dotyczących zakłócania ciszy nocnej. Ograniczenia nie obejmą barów ani restauracji, ale odczują je właściciele 47 sklepów działających na terenie gminy.
Część z nich obawia się spadku obrotów, ale mimo to wójt Marcin Wojtkowiak jest za wprowadzeniem ograniczeń.
Gdyby mi to pytanie ktoś zadał 10 lat temu, to byłbym po stronie wolnorynkowej. Natomiast z perspektywy wójta, który spotyka się z coraz częstszym zjawiskiem przemocy w rodzinie chociażby, bo Niebieskich Kart zakładamy niestety coraz więcej, to są właśnie problemy społeczne, które, no niestety, trzeba czasem dosyć radykalnie rozwiązywać
- wyjaśnia Wojtkowiak.
Do urzędu wpłynęło już kilkanaście uwag do projektu nowych przepisów. Wójt przyznaje, że to dowód dużego zainteresowania mieszkańców. Opinie są podzielone.
– Myślę, że to jest problem nie tylko Koziegłów, ale całej Wielkopolski, a pewnie i Polski. Że za dużo tego alkoholu.
– Ja jestem za. Po co ktoś ma się szwędać po nocy, kupować alkohol? Chociaż nie zauważyłam, żeby tu ktoś rozrabiał.
– Ogranicza to wolność zakupów i sprzedaży. Dlaczego ma restauracja na przykład sprzedawać alkohol za 100 zł, a w sklepie nie można kupić
– mówią mieszkańcy
Podobne przepisy obowiązują już m.in. w Luboniu i Komornikach, a także w Krakowie, gdzie po ich wprowadzeniu odnotowano spadek liczby interwencji policji związanych ze spożywaniem alkoholu w nocy