Ogrzewalnia dla bezdomnych prowadzona przez Caritas jest wypełniona po brzegi. Pogotowie Społeczne, które ma schronisko i noclegownię, przyjmuje w tej chwili na miejsca interwencyjne. To oznacza, że dodatkowe materace są rozkładane w kolejnych pomieszczeniach.
- Mamy 108 miejsc, ale potrzebujących nie zostawimy bez pomocy - mówi opiekun ze schroniska przy ulicy Borówki.
Na te mrozy, jak ktoś przyjdzie trzeźwy, to przyjmujemy. Mamy salę z boku, tam mogą być na materacach, żeby nie zamarzli po prostu. Zawsze możemy też przyjąć potrzebujących na stołówkę, żeby sobie posiedzieli. Byle było ciepło i dach nad głową. Okres zimowy jest najgorszym okresem dla osób bezdomnych. U nas mają trzy posiłki. Mogą się wykąpać. Są doprowadzeni do normalności
- tłumaczy opiekun.
W tym schronisku są w tej chwili osoby w wieku od 18. do 60. roku życia. Niemal jedna piąta to kobiety.
Przed nami dwie bardzo mroźne noce. Temperatura we wschodniej Wielkopolsce może spaść nawet do minus 20 stopni Celsjusza.
W Poznaniu osoby w kryzysie bezdomności mogą korzystać także z ogrzewanych namiotów ustawionych przed dworcem kolejowym i na placu Wolności. Służby apelują, by nie być obojętnym. Sygnały o tym, że ktoś potrzebuje pomocy można zgłaszać m.in. do straży miejskiej.
Mamy też ze sobą koce termiczne, jeśli taka osoba potrzebuje, zdarzało się, że dowoziliśmy normalne koce i oczywiście transportujemy czy do ośrodków czy do ogrzewalni. Mieliśmy zapewnienia z ośrodków dla osób bezdomnych - czy na ulicy Borówki czy z ulicy Kobylepole, że każdy znajdzie schronienie. Nawet jeżeli miejsc na łóżku nie będzie, to znajdzie się miejsce w korytarzu.
- mówi rzecznik straży w Poznaniu Radosław Weber.
W Wielkopolsce wsparcia osobom w kryzysie bezdomności udziela 49 placówek. To schroniska, noclegownie i ogrzewalnie. W piątek w całym regionie było jeszcze 140 wolnych miejsc. Od wczoraj w Poznaniu stoją też ogrzewane namioty. W tym przy dworcu noc spędziło kilkanaście osób.
CZYTAJ: