Po sfałszowanych w 2020 roku wyborach miliony Białorusinów wyszły na ulice. Za relacjonowanie protestów dziennikarka Kaciaryna Andrejewa w więzieniu spędziła ponad pięć lat. Jak mówi, wtedy do cel trafiali zdeterminowani uczestnicy manifestacji. Teraz ludzie są zamykani nawet za polubienia antyreżimowych treści w internecie.
Wielu młodych Białorusinów kontynuuje studia na emigracji, na przykład w Poznaniu. O odwiedzinach rodziny nie ma mowy. Niektórzy nie widzieli bliskich już od sześciu lat. Wcześniej organizowali studenckie protesty. Na Białorusi grożą im represje.
Młodzi Białorusini nie czują się bohaterami. Jak mówią - reżym Aleksandra Łukaszenki nie będzie trwał wiecznie, a ich postawę ocenią następcy - dzieci i wnuki.