W południowo-zachodniej i zachodniej Wielkopolsce najwięcej pracy mieli gostyńscy strażacy. Wzywani byli 15 razy, najczęściej do wypompowywania wody z piwnic i obejść. Ulewa w powiecie gostyńskim najbardziej dała się we znaki mieszkańcom gmin Piaski i Borek Wielkopolski. W samych Piaskach deszcz zalał także ulice i ogródki. Jedna z głównych ulic przypominała rzekę. Samochody miały problemy z jej przejechaniem.
Deszcze pomógł rawickim strażakom, którzy walczyli z pożarem ściółki leśnej. Leszczyńscy kilka razy wzywani byli do gminy Krzemieniewo, gdzie wypompowywali wodę z piwnic i domów. W Starym Bojanowie strażacy wypompowywali wodę z zalanego marketu. Praktycznie bez wezwań byli strażacy z Wolsztyna i Grodziska Wielkopolskiego.
Spokojnie było też na zachodzie regionu. Jak usłyszeliśmy od strażaków z Nowego Tomyśla, Szamotuł czy Obornik, opady deszczu w okolicy nie były na tyle obfite, by strażacy byli potrzebni.
W powiecie międzychodzkim służby musiały interweniować jedynie przy zerwanej linii energetycznej - przekazał nam rzecznik prasowy międzychodzkich strażaków, Marcin Piechocki. Spokój w okolicy nie oznacza, że strażacy z zachodu regionu mieli wolne popołudnie - jednostki z Szamotuł pojechały pomóc w walce z wodą strażakom z Poznania, podobnie jak strażacy z czterech jednostek z Trzemeszna, Witkowa oraz Zdziechowy oraz Gniezna.