NA ANTENIE: Rozmowy po zachodzie
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Najwyższa Izba Kontroli zarzuciła władzom UAM zaniedbania i nierzetelność. Uczelnia odpowiada

Publikacja: 14.01.2026 g.13:12  Aktualizacja: 15.01.2026 g.08:27 Krzysztof Polasik
Poznań
Zastrzeżenia budziły księgowość, opłaty za biblioteki i kwestie lustracji. NIK na początku grudnia opublikowała zakończone 26 wnioskami wystąpienie pokontrolne. Kontrolerzy zbadali działanie uczelni w latach 2019-2024.
uniwersytet adama mickiewicza uam rekrutacja - Wojtek Wardejn - Radio Poznań
Fot. Wojtek Wardejn (Radio Poznań)

Spis treści:

    Ponad 100 mln zł różnicy w sprawozdaniach?

    Kontrola została przeprowadzona po skargach na działalność Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Poznańska delegatura porównała wyniki do uzyskanych podczas wcześniejszej doraźnej kontroli na Uniwersytecie Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu. 

    Jak powiedział nam rzecznik prasowy NIK, nieprawidłowości powielają się, ale ze względu na większy budżet uczelni, w przypadku UAM ich skala jest większa.

    Kontrola objęła okres sprawowania funkcji przez byłego rektora prof. Andrzeja Lesickiego i obecną rektor prof. Bogumiłę Kaniewską.

    Jak przekazał Radiu Poznań rzecznik prasowy NIK Bartłomiej Pograniczny, w tym czasie wszystkie sprawozdania finansowe - było ich 14 - dotyczące operacji finansowych zostały przygotowane nieprawidłowo.

    Na przykład do 2019 roku w ewidencji księgowej w ogóle nie wykazywano należności bibliotecznych. W efekcie nieznana była kwota tych należności, a część z nich uległa przedawnieniu. Ponad 102 miliony złotych to różnica między danymi, które uczelnia wykazała w sprawozdaniach, a danymi, które powinny być wykazane gdyby zrobiono to prawidłowo. Kwota ta dobrze obrazuje skalę nieprawidłowości

    - mówi Bartłomiej Pograniczny.

    Na przykład, według kontrolerów, uczelnia bez podstawy prawnej pobierała 12 złotych za zapis i aktualizację konta bibliotecznego na rok akademicki. Przez 5 lat dało to kwotę ponad miliona złotych. 

    Kanclerz UAM dr Marcin Wysocki odpowiada, że tak samo jest na wszystkich uczelniach publicznych w Poznaniu.

    Zalecenie NIK dotyczyło dwóch kwestii. Pierwszej, wprowadzenia zarządzeniem rektora katalogu należnych opłat i to zalecenie zostało zrealizowane, a druga część dotyczyła pobierania tylko należnych opłat i tutaj uniwersytet potwierdza i utrzymuje, że wszystkie pobierane opłaty są jak najbardziej należne i zgodne z wewnętrznymi przepisami prawa

    - mówi dr Wysocki.

    Wątpliwości NIK wokół powoływania prorektorów

    Kontrolerzy NIK-u zwrócili też uwagę na fakt, że kandydaci do objęcia funkcji kierowniczych, na przykład prorektora, nie składali oświadczenia o braku pracy lub współpracy ze służbami bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990. 

    Dr Aleksandra Bocheńska z Wydziału Prawa i Administracji UAM przekonuje, że nie ma takiej potrzeby.

    Warunkiem objęcia funkcji kierowniczej na uczelni nie jest złożenie oświadczenia o braku współpracy ze służbami bezpieczeństwa, tylko fakt braku tej współpracy. To, że te osoby nie współpracowały nigdy ze służbami, ten fakt był rektorowi znany

    - odpowiada dr Bocheńska.

    Jak podkreśla uczelnia, wszyscy kandydaci, których objęła kontrola, wcześniej składali oświadczenia lustracyjne. Według NIK, niezakwestionowanie ich przez Instytut Pamięci Narodowej oznacza, że są zgodne z prawdą, ale nie musi oznaczać, że dana osoba nie współpracowała ze służbami.

    NIK alarmuje, kanclerz uspokaja: Uczelnia nie poniosła żadnej straty

    UAM w wystąpieniu pokontrolnym odnosi się do poszczególnych zastrzeżeń kontroli. Uczelnia wskazuje między innymi na inną interpretację przepisów lub stosowanie innego podejścia do księgowania. Dotyczy to między innymi różnic w danych o subwencji przeznaczanej na utrzymanie i rozwój potencjału dydaktycznego i badawczego, która wyniosła 30 milionów złotych.

    Trzeba powiedzieć, że uniwersytet stosował inne podejście do rozliczania w czasie przychodów z subwencji. Tym nie mniej warto podkreślić, że uniwersytet nie poniósł żadnej straty, żadnego uszczerbku środków z tego tytułu

    - przekazał nam kanclerz uczelni Marcin Wysocki.

    Zdaniem NIK, uczelnia nie podejmowała lub zbyt późno rozpoczynała działania windykacyjne w stosunku do dłużników uczelni, w tym studentów posiadających zaległości w opłatach za studia. W przypadku 89 osób przedawnieniu uległa kwota 100 tysięcy złotych. Jak tłumaczy kanclerz UAM, większość tych przypadków dotyczy okresu pandemii koronawirusa, kiedy to władze uczelni zdecydowały o zawieszeniu windykacji należności za studia lub akademiki.

    Zastrzeżenia kontrolerów wzbudziło także zarządzanie nieruchomościami. 15 budynków w zasobie uczelni nie zostało dostosowanych do przepisów o ochronie przeciwpożarowej. Dr Marcin Wysocki podkreśla, że UAM posiada ponad 100 obiektów, a uwagi dotyczą w większości budynków zamkniętych z powodu złego stanu technicznego, takich jak akademik Jowita czy Dom Wypoczynkowy w Zakopanem.

    Najwyższa Izba Kontroli skierowała zawiadomienie o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych na UAM do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych.

    https://www.radiopoznan.fm/n/Mz7fT2