- Przede wszystkim świeże powietrze i cisza, bo w domu tej ciszy nie mamy, bo mamy dwójkę dzieci. Siedemnaście lat temu z dziadkiem świętej pamięci
jeździliśmy praktycznie w tygodniu i co weekendy, no i było tego tu sporo.
- Żona mnie trochę zmotywowała, bo gdzieś tam jej się to spodobało chyba i nakręciła się na to zbieranie grzybów.
- Dopiero zaczynamy, ale widać, że są te grzyby.
- Na początek blisko, później może daleko. Trzeba się nauczyć też tego i przypomnieć jak to było, gdy się chodziło z dziadkiem i z tym małym kozikiem. Teraz samemu, zdany na siebie
- mówili grzybiarze.
W okolicy Poznania pojawiły się właśnie podgrzybki i maślaki. Wytrawni grzybiarze wynosili dziś z lasu spore ich ilości, ale nie można mówić o takim urodzaju, jak w okolicach Krzyża, Kwilcza, Sierakowa czy Nowego Tomyśla.