NA ANTENIE: Tygodnik polityczny Radia Poznań
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

M. Libicki: "Kto nazywa płód zbiorem komórek, jest dzikusem ostatniego gatunku"

Publikacja: 03.02.2021 g.20:58  Aktualizacja: 03.02.2021 g.21:36 Roman Wawrzyniak
Gościem Romana Wawrzyniaka był nestor polskiego parlamentaryzmu, były poseł i europoseł, Marcin Libicki.
marcin libicki - Archiwum
Fot. Archiwum

Roman Wawrzyniak: Zacznijmy od pani poseł z Lewicy, która z dumą i przyklejonym znaczkiem WOŚP-u, wyrażała żal, że nie ma eutanazji dla dzieci narodzonych z wadami letalnymi, a z drugiej strony pamiętamy, kiedy orkiestra zbierała pieniądze na ratowanie wcześniaków. Pan poseł pewnie widział niejedno w polskim parlamentaryzmie. Jak pan przyjął tę wypowiedź?

Marcin Libicki: Czy są zmiany na gorsze w polskim parlamentaryzmie? Trudno mi powiedzieć. Są dwa aspekty. Jeden to styl, ten styl na pewno w stosunku do lat 90. na pewno dziś jest gorszy. Używanie słów w oczywisty sposób wulgarnych, to jednak nie istniało w Sejmie tych pierwszych kadencji. Oczywiście byli zawsze harcownicy, był Niesiołowski, który był typowym harcownikiem…

Przypomnijmy, że z tytułem profesora.

Ale ja go bardzo cenię. To był człowiek pozytywny, rzetelny, uczciwy i miał taki styl, że czasem przeciwnikom coś tam powiedział. Ale używanie słów na cztery litery, obrażanie wszystkich, to nie wchodziło w rachubę. Teraz drugi aspekt – tego, co lansują posłowie. No niestety ten problem sporu o życie nienarodzone zaczął się już na początku lat 90., kiedy myśmy wprowadzili, to była wtedy inicjatywa Marka Jurka, ZChN i tak dalej, ochronę życia ze wszystkimi wyjątkami, które wszyscy znamy. Natomiast wie pan, pomysły z eutanazją to jest następny krok, dlatego, że wtedy nikt o tym nie mówił, pamiętam jak Adam Michnik powiedział: „oczywiście 10 przykazań nas zobowiązuje”, a przecież przykazanie „nie zabijaj” wykluczało eutanazję. To, że dzisiaj pani poseł, której nazwiska może rzeczywiście nie warto wymieniać, i nie robić jej pośrednio reklamy, która wzywa do eutanazji chorych dzieci, to jest daleko nie do przyjęcia. Dlaczego? Otóż po pierwsze. Argumentacja, że to dziecko cierpi, a przecież dzisiaj są takie środki przeciwbólowe, że o cierpieniach fizycznych prawie nie ma mowy. W tych skrajnych przypadkach, gdzie można te silne środki zastosować. Druga argumentacja, że to dziecko i tak umrze. Dobrze, to już zostawmy porządkowi naturalnemu. Zabijanie dzieci, dlatego, że nie rokują nadziei, to to jest rzecz straszna i tego rzeczywiście dawniej nie było.

Teraz o pośle z Poznania, który rozwiesza plakaty po mieście i promuje prawo do zabijania poczętych dzieci, a płód ludzki nazywa zbiorem komórek, tak jakby nigdy nie czytał medycznej książki. Próbuje też dokonać jakiejś ekwilibrystyki słownej, porównując aborcję do robienia jajecznicy. Ten sam poseł zalecał też dziennikarzowi kupienie maści na ból pośladków. Tak może to nazwę, żeby używać słowa brukowego.

Ale on użył.

Dokładnie napisał tak: „potwierdzam, ale widzę, że jednak jedna tubka to za mało. Czy cysterna takiej maści starczy by uśmierzyć pański ból?”. Tak pisał do tego dziennikarza. Takie zachowanie, albo chłopca z piaskownicy, albo żula, nie wiem co gorsze.

To drugie. Wie pan, mówienie, że dziecko nienarodzone to jest zbiór komórek, co też pan redaktor sam powiedział, to jest rzecz, która przeczy wszystkim ustaleniom medycznym i prawnym. Bo przecież u nas ochrona dziecka jest od poczęcia i to nie tylko jeśli chodzi o ostatnie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. To już było, kiedy Rzepliński i Zoll w Trybunale Konstytucyjnym potwierdzili, że życie zaczyna się z punktu widzenia prawnego od poczęcia. Ktoś, kto nazywa to zbiorem komórek, jest dzikusem ostatniego gatunku. I dobrze, że nie wymieniamy jego nazwiska. I co jest charakterystyczne, ten sam poseł używa słów nieprzyzwoitych, czyli takie ciekawe połączenie, przekraczanie pewnych granic obyczajowych, powoduje przekraczanie granic faktycznej krzywdy tych nienarodzonych i faktycznej zbrodni. Jak te kobiety na demonstracjach najpierw krzyczały wulgaryzmy, a potem smarowały drzwi kościołów, wchodziły i przerywały msze. Potem się okazuje, że niestety, to jest zupełnie oczywiste, że jak się pewne granice słowne przekracza, to się później przekracza granice czynów, bo słowo też jest czynem. I przekracza się te granice czynów i dlatego jest poseł, który używa słowa na cztery litery, a jednocześnie nazywa płód zbiorem komórek.

Być może to jest tak, że to się ma znakomicie wpisywać w zmianę tożsamości Platformy Obywatelskiej. Kolejnym przykładem może być wpis dziennikarza Rzeczpospolitej, Michała Szułdrzyńskiego, który tak opisuje: „Nic tak nie pokazuje drogi, jaką w ostatnich latach przeszła Platforma, jak fakt, że poseł wybrany z ich listy – tutaj mowa o pośle, o którym rozmawiamy – podaje dalej twitty tygodnika „Nie”.

Za moich czasów, gdyby ktoś się w ogóle przyznał w Sejmie, że czyta „Nie”, to byłoby to wyjątkowe. Zdarzało się, że jakiś poseł z SLD, lewicy, demonstracyjnie pokazywał, że ma „Nie”, ale mu zaraz koledzy z lewicy mówili, żeby chował i nie robił takiej demonstracji. A dzisiaj posłowie z Platformy się chwalą, że czytają „Nie”. To jest właśnie przekraczanie kolejnych granic i jeżeli wrócimy do pierwszego pytania: „co się stało z Sejmem?” To w tych sprawach stało się niedobrze.

Radni z Poznania z Platformy Obywatelskiej nie chcieli przyjąć wspólnego stanowiska, które potępiałoby akty wandalizmu w mieście. Nawet zostało wykreślone z tego oświadczenia odniesienie do Strajku Kobiet i została sama zasada, żeby nie niszczyć swojego miasta. Radni Platformy Obywatelskiej postanowili tego stanowiska nie przyjmować, ponieważ jest ono autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. Czy to nie jest cicha zgoda na niszczenie miasta przez protestujących wszelkiej maści?

Ja bym powiedział tak. Oczywiście, że jest zgoda. Ja sobie przypominam, to oczywiście inna dziedzina, jak autorytety mówiły, że malowanie graffiti na murach, to jest przejaw spontanicznej kultury. I potem byle żul wychodzi i maluje cokolwiek na świeżo odnowionej kamienicy. Obserwuję to w mieście w bardzo wielu miejscach. Jeżeli zaczyna się mówić, że człowiek może się uzewnętrzniać jak chce, że to jest jego dojrzałość, że on pogłębia swoje instynkty, to potem zrywanie ze wszystkimi dobrymi obyczajami prowadzi do niszczenia miasta. I ta zaciętość Platformy, że oni nie poprą tego, chociaż uważają, że to jest racja, ale jednak inicjatywa Prawa i Sprawiedliwości, to oddaje dzisiejszy stan debaty publicznej.

Odnosiliśmy się i rozmawialiśmy o twittach i wpisach w mediach społecznościowych. Chciałbym jeszcze nawiązać do takiej legendy, która krąży w Poznaniu, na temat pańskiej domowej biblioteki. Czy to prawda, że znajduje się w niej 15 tysięcy książek?

Tak, to prawda, znajduje się w niej 15 tysięcy książek. One są dla mnie niezwykle użyteczne, bo wyszła przed rokiem moja książka „Europa. Najpiękniejsza opowieść” na 1 400 stron, a ja nie wyszedłem z domu po żadną książkę, dlatego, że wszystkie miałem w domu. A bibliografia, która jest na końcu tej książki, zawiera 1 800 pozycji. To dzięki temu, że właśnie od 50 czy 70 lat stale kupuję książki.

https://www.radiopoznan.fm/n/iewu9M
KOMENTARZE 3
Michal Zielinski
NO! 04.02.2021 godz. 14:22
Czasem zwą zarodek materiałem genetycznym. Skrobanka na życzenie bo lepiej mieć kotka lub pieska a dziecko to permanentny problem! A kiedy będziemy legalizować eutanazję ludzi starych i niedołężnych? Są niepraktyczni, nieprzydatni a DPS-ów mało albo drogie!!
Piotr Pazucha
Pozhoga 04.02.2021 godz. 11:25
No dobrze. Ale czy organy państwa: policja, prokuratury i sądy wreszcie zaczną działać, egzekwować prawo, za co w końcu mają płacone? Kiedy skończy się tolerancja tego nierządu dla podpalaczy Polski?
Jacek W.
dżon 04.02.2021 godz. 07:11
Szacunek proszę Pana. Trzeba mieć cywilną odwagę, aby po imieniu nazwać tą tłuszczę.

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 14:00 15:00 16:00 17:00 21:00

@TWITTER