W okresie międzywojennym na lipcowy odpust do Ujścia przyjeżdżało nawet 40 tys. osób, a PKP podstawiały dodatkowe pociągi dla pielgrzymów z Poznania. W czasie wojny Niemcy wysadzili znajdujące się przy kościele stacje Drogi Krzyżowej, tworzące słynną Ujską Kalwarię.
W okresie PRL-u ówczesne władze niechętnie patrzyły na próby jej odbudowy. Dopiero na przełomie lat 90. i 2000. udało się odbudować cztery stacje.
Natomiast pamięć o roli kościoła w Ujściu jako Sanktuarium w ogóle zaniknęła. Teraz przywraca ją powołany trzy lata temu proboszcz, ks. Bogdan Spychaj, który przez przypadek w parafialnym skarbcu odkrył relikwiarz z fragmentami Krzyża Świętego, na którym umarł Jezus, oraz potwierdzające jego autentyczność oryginalne dokumenty.
"Ten relikwiarz na początku XX wieku przekazał do Ujścia papież Pius X jako dowód uznania dla ówczesnego proboszcza, ks. Franciszka Renkawitza, który monumentalny ujski kościół zbudował w dwa lata, a później stworzył tutejszą Kalwarię" – wyjaśnia ks. Bogdan Spychaj, który swoim odkryciem zainteresował Kurię w Gnieźnie.
Ksiądz Prymas pozwolił rozpocząć procedurę gromadzenia dokumentów i przedstawienia ich w Kurii specjalnemu delegatowi, który analizował całą dokumentację i na jej podstawie ks. Prymas wydał decyzję pozytywną
- tłumaczy ks. Bogdan Spychaj.
Jej zwieńczeniem będzie dzisiejsza msza święta, którą o godz. 17:00 odprawi w Ujściu ks. abp Wojciech Polak. Prymas Polski odczyta dekret o ponownym ustanowieniu w Ujściu Sanktuarium. W czasie mszy po raz pierwszy po dwuletnim remoncie zabrzmią też koncertowe organy ujskiego kościoła.