Bili swoje ofiary drewniana pałką, wywozili za miasto w bagażniku i zastraszali
- Nie możemy zapomnieć o jednym z najważniejszych powstań, które w historii naszego kraju wybuchło po to, by przywrócić nam wolność - mówił zastępca prezydenta Konina Witold Nowak.
Powstanie styczniowe na ziemi konińskiej, w samym mieście odcisnęło swój ślad poprzez bitwy pod Bieniszewem, Ignacewem, Kleczewem, Brdowem. Mamy tych miejsc rzeczywiście na ziemi konińskiej we wschodniej Wielkopolsce bardzo dużo
- przypomniał zastępca prezydenta.
Spotykamy się przy tablicach powstańców styczniowych poświęconych pamięci ojca Maksymiliana Tarejwy i porucznika Zygmunta Waryłkiewicza. To bohaterowie powstania, którzy zostali straceni na konińskim błoniu z wyroków rosyjskich, carskich wojennych sądów polowych
- powiedział Mirosław Jurgielewicz z Urzędu Miejskiego w Koninie.
Powstanie styczniowe trwało do jesieni 1864 roku. Okazało się największym i najdłużej trwającym zrywem niepodległościowym.