NA ANTENIE: Sobotni wieczór Andy'ego
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Gimnazja to porażka edukacyjna?

Publikacja: 09.11.2015 g.12:20  Aktualizacja: 09.11.2015 g.12:23
Poznań
Trwający 16 lat edukacyjny eksperyment zakończył się fiaskiem, nie sprawdził się - mówią politycy zapowiadający zmiany w systemie edukacji.
Trzemeszno - liceum, gimnazjum - Rafał Muniak
/ Fot. Rafał Muniak

Spis treści:

    16 lat temu tworzeniu gimnazjów towarzyszyła gorąca dyskusja, dyskutowano właściwie cały czas, bo gimnazja wydawały się być jednym  z problemów polskiego szkolnictwa. No i teraz, po zapowiedziach ich likwidacji - znów dyskusja jest gorąca - na razie słychać przede wszystkim dyskutujących  polityków, publicystów i związki zawodowe nauczycieli. My zapytaliśmy praktyków i teoretyków - specjalistów od szeroko rozumianej pedagogiki oraz edukacji.

    Pomysł likwidacji gimnazjów pozytywnie ocenia prof. Heliodor Muszyński. Ten poznański psycholog i pedagog podkreśla, że od samego początku był przeciwnikiem tworzenia gimnazjów. Krytycznie do pomysłu likwidacji tego typu szkół odnosi się Piotr Ciąder - dyrektor Gimnazjum nr. 8 w Lesznie. Przeciwny likwidacji - poprzez wygaszenie - gimnazjów jest także szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

    Dyrektor gimnazjum z Leszna Piotr Ciąder, twierdzi, że gimnazja działają bardzo dobrze i nie powinno się niczego zmieniać. Bez względu na dalsze losy gimnazjów prof. Aleksander Zandecki, pedagog przypomina, że polska szkoła potrzebuje spokoju.

    Jakie są zagrożenia związane z ewentualnym powrotem po latach "gimnazjalnych nastolatków" do szkół podstawowych? Czy szkołach będzie niebezpiecznie? O gimnazjalistów i ich agresję zapytaliśmy psychologa Mirosławę Wieczorek-Stachowicz, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Lesznie.

    Dwa lata temu - odpowiadając na Państwa głosy dotyczące problemów z gimnazjami - temu właśnie poświęciliśmy audycję "W środku dnia". Co mówili wtedy Słuchacze?

    Czy warto dyskutować o zmianach w systemie edukacji? Na pewno tak, zapraszamy do dyskusji, czekając na argumenty: za zmianami i - przeciwko nim!

    https://www.radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 15
    psycholog szkolny 27.11.2015 godz. 11:12
    Myślenie o wzmocnieniu gimnazjów pracą specjalistów (psychologów i pedagogów) ograniczy się do wprowadzenia 40 godzinnego pensum. Jest to niewielka grupa, więc szkodliwość społeczna niesprawiedliwości wynikającej z ustalania pensum przez gminy jest niewielka. Proszę związki zawodowe o poważne potraktowanie tego problemu.
    Nie wiem, której szkoły należy bronić. Gimnazja są coraz lepsze a licea ogólnokształcące przestają spełniać swoje zadania. Program i siatka godzin w liceach wymagają natychmiastowych zmian. Ofiarami tego systemu jest młodzież.
    Wielpol 51 14.11.2015 godz. 19:59
    Jako nauczyciel jestem za likwidacją gimnazjów, choć napawają mnie niepokojem koszta moralno-materialne, jakie taka akcja za sobą pociągnie. Czy Polskę i Polaków jest stać na kolejną reformę reformy, za którą nikogo nie pociąga się do odpowiedzialności? Cztery Buzkowe reformy: powiaty, gimnazja, kasy chorych i filary emerytalne, przepchnięte w ramach wymuszonej transformacji, nie spełniły swego zadania. Ponadto przymus szkolny do lat 18 i obecnie narzucony, wbrew woli odpowiedzialnych rodziców i prawdziwych nauczycieli, obowiązek szkolny dla 6-latków są aktami pod każdym względem nie uprawnionymi. Jednak wyciągając wnioski z dalszej i bliższej przeszłości należy pomysł powrotu do modelu 8+4 uznać za zasadny. (Polska w latach 1919-1939 wypracowała dobry model oświaty publicznej oparty na 6-klasowej szkole podstawowej i 4-klasowym nieobowiązkowym gimnazjum. Kto nie szedł do gimnazjum, musiał ukończyć 7 klasę w szkole podstawowej.)
    cz'ytacz 13.11.2015 godz. 18:53
    Podsłuchałem nieco te wypowiedzi które najwyrażniej tym którzy
    idą z prądem ,wniosą jakieś korzyści na tle stosownych awansów .
    Gdyż ci którzy się sprzeciwiają ...!.Mają złe zdanie ...!

    Jasno i po prostu powiedziano o tym że jednostki silne mają prawo
    ugruntować swoją pozycję w przydługawym procesie edukacyjnym
    W KTÓRYM POWINNO BYĆ PEWNE jak amen w pacierzu KTO TU RZĄDZI!

    Przypominam nie patrząc w wykresy i krzywe rosnące że po okresie
    przystosowawczym -znaczy się dostosowywania się do wchodzących reguł
    narzucanych przez znajomo brzmiące koncerny ,firmy,sieci,
    korporacje .Nastąpił okres stabilizacji i ugruntowania marek na rynku
    krajowym .Co wiąże się z jasnymi regułami gry w których ugruntowana
    pozycja powiązaʼn czy zażyłości prowadzi do ustabilizowanego trybu
    pozyskiwania nowych kadr na miejsce odchodzących z przyczyn
    naturalnych ... .
    A więc hasło KTO TU RZĄDZI powinno mieć swoje podstawy już
    w wieku wkraczania w mury szkoły podstawowej i ugruntowane
    przez okres przebiegu edukacyjnego .
    Co automatycznie spycha na plan drugi hasło ILE WIESZ?
    ala 12.11.2015 godz. 20:52
    Gimnazjalista to młody człowiek, które miewa problemy. Nie gimnazjum je ma lecz nastoletni uczniowie. I te problemy będą nadal mimo że nastolatek będzie w murach szkoły podstawowej. Gdy tworzono gimnazja ogromnie silnym argumentem było to, że należy oddzielić nastolatki od dzieci młodszych. Teraz znowu
    mają być razem. A dziś, 16 lat póżniej, są to nastolatki z poważniejszymi zawirowaniami. Przyczyną tych zawirowań nie są gimnazja lecz: niepewność i lęk bo rodzic jest bez pracy, bo rodzic jest za granicą, bo wokół szerzy się kultura konsumpcji i szpanu, na który nie wszystkie dzieci stać, bo koledzy hejtują ( 16 lat temu nie było tego problemu), bo na fejsbuczku szerzy się obmawianie koleżanki i owa koleżanka w efekcie ma szeroki wachlarz problemów emocjonalnych, bo rodzice nadużywają alkoholu gdyż życie im obrzydło bez perspektyw...itd. itp. To nie gimnazjum tworzy problemy nastolatków. To nastolatki je mają, bo życie stało się niełatwe. Nauczyciele w gimnazjach zaś poświęcają mnóstwo czasu, sił i umiejętności, by te dzieciaki wspierać. Mają stosowne wykształcenie, permanentne szkolenia i miłość do młodych.Pomimo że ta młodzież taka trudna jest nauczyciele wypracowują z nimi laury na rozmaitych konkursach. Powinni otrzymać wsparcie, by móc pracować jeszcze lepiej. Dziękuję moim nauczycielom: za godziny przerozmawiane ze mną, za cierpliwość w słuchaniu mnie, za setki ćwiczeń sprawdzonych, za wygrane konkursy. Tak to widzę.
    Irena 09.11.2015 godz. 14:27
    Młodzież, która przez 8 lat przebywa ze swą grupą rówieśniczą, dobrze znaną kadrą nauczycielską będzie i kiedyś była lepiej przygotowana do pełnienia następnych obowiązków edukacyjnych. Jestem nauczycielką - pracowałam kiedyś i dziś, widzę efekty systemu 3+3+3+3. Uczymy od testów do testów, "pod maturę" i tp. To bezsens. Kiedyś było naprawdę lepiej pod względem dydaktycznym i wychowawczym, młodzież była lepiej wykształcona, no ale....Oby następny Minister daleko odbiegał pomysłami od tej Pani.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Anna 09.11.2015 godz. 13:48
    Pracowałam przez 15 lat w jednym z poznańskich gimnazjów, które zostało zlikwidowane w ubiegłym roku. Było to duże gimnazjum. Samorządy próbując uzyskać oszczędności na oświacie wprowadzają dziwne przeliczniki, np. etat pedagoga i psychologa zależy od ilości dzieci w szkole, w Poznaniu zostały stworzone specjalne algorytmy, którymi Dyrektorzy gimnazjów przeliczają każdego roku na ile etatu będzie w danym roku szkolnym zatrudniony pedagog. Problemy wieku gimnazjalnego będą niezależnie od tego, gdzie młodzież będzie się uczyć, czy w Szkole Podstawowej, czy w Gimnazjum. One nie znikną. Kadra Gimnazjów jest dobrze przygotowana i ma w tej materii duże doświadczenie. Moim zdaniem wystarczy wymusić na samorządach tworzenie mniejszych klas, do 24 osób. W Poznaniu tendencja jest odwrotna, w naszym gimnazjum były oddziały 30 osobowe.. Myślę,że gdyby nie oszczędności, to byłoby o wiele problemów mniej. Z oświatą jest trochę jak z gotowaniem zupy. Im mniej do garnka włożymy, tym zupa będzie niej treściwa.
    Kiedyś zanim wprowadzano jakiejkolwiek reformy w oświacie, były programy pilotażowe w wybranych szkołach i po całym cyklu wyciągane wnioski i wtedy albo się wprowadzało reformy, albo nie. Teraz są to eksperymenty prowadzone przez kolejne Rządy na żywym organizmie. Królikami doświadczalnym są nasze dzieci.
    Anna 09.11.2015 godz. 13:48
    Pracowałam przez 15 lat w jednym z poznańskich gimnazjów, które zostało zlikwidowane w ubiegłym roku. Było to duże gimnazjum. Samorządy próbując uzyskać oszczędności na oświacie wprowadzają dziwne przeliczniki, np. etat pedagoga i psychologa zależy od ilości dzieci w szkole, w Poznaniu zostały stworzone specjalne algorytmy, którymi Dyrektorzy gimnazjów przeliczają każdego roku na ile etatu będzie w danym roku szkolnym zatrudniony pedagog. Problemy wieku gimnazjalnego będą niezależnie od tego, gdzie młodzież będzie się uczyć, czy w Szkole Podstawowej, czy w Gimnazjum. One nie znikną. Kadra Gimnazjów jest dobrze przygotowana i ma w tej materii duże doświadczenie. Moim zdaniem wystarczy wymusić na samorządach tworzenie mniejszych klas, do 24 osób. W Poznaniu tendencja jest odwrotna, w naszym gimnazjum były oddziały 30 osobowe.. Myślę,że gdyby nie oszczędności, to byłoby o wiele problemów mniej. Z oświatą jest trochę jak z gotowaniem zupy. Im mniej do garnka włożymy, tym zupa będzie niej treściwa.
    Kiedyś zanim wprowadzano jakiejkolwiek reformy w oświacie, były programy pilotażowe w wybranych szkołach i po całym cyklu wyciągane wnioski i wtedy albo się wprowadzało reformy, albo nie. Teraz są to eksperymenty prowadzone przez kolejne Rządy na żywym organizmie. Królikami doświadczalnym są nasze dzieci.
    też pedagog 09.11.2015 godz. 13:32
    jestem za likwidacją gimnazjów. Argumenty dotyczace "dorosłości" uczniów 13 letnich są śmieszne. Przecież ci sami uczniowie, nawet ci sami nauczyciele mogą pracować razem dalej, realizując płynnie program, nic nie musi radykalnie się zmieniać, oprócz podejścia sporej grupy pedagogów. Argumenty dotyczące spotykania się uczniów małych i starszych na przerwach jest też chybiony - wyłącznie należy zmienić organizację pracy szkoły - szumnie zapowiadane oddzielne przerwy / adekwatnie do potrzeb np. 6-latków / odeszły w zapomnienie, dzieci 6-8 lat spotykają się na korytarzach, przerwach na boisku , szatniachi i są bite przez uczniów klas starszych, co teoretycznie nie powinno mieć miejsca - gdzie opieka nad uczniami na przerwach, jesli te przerwy są wspólne. A Państwo nauczyciele jak narzekali za moich czasów / też byłam wśród nich / tak narzekają nadal - zaznaczam, niektórzy, a zwyczajne zajęcie się uczniami, ich dopilnowanie, pomoc swoim uczniom i podkreślę rodzicom, to już prawdziwe schody . Wspomnę pedagogów z jednej ze szkół wobec dziecka 6-letniego - "nie mogę znaleźć do niego dojścia, może cofnąć do przedszkola, albo nauczanie indywidualne", - dziecko z genialną opinią psychologa dotyczącą jego dojrzałości szkolnej, Sprawa jak najbardziej aktualna. Boże!- najłatwiej rozkładać ręce w problemowych sytuacjach. Przydałoby się więcej zapału do pracy, zrozumienia misji tego czasem trudnego zawodu, zrozumienia zadań i celów szkoły, każdego szczebla.
    Kórczak 09.11.2015 godz. 13:24
    Jestem rodzicem kilkorga dzieci , które miały do czynienia z gimnazjum ... Nikomu nie życzę tak dziwnych doświadczeń związanych z wyrwaniem z w miarę stabilnego środowiska szkoły podstawowej i wrzuceniem w niezwykle agresywne , chaotyczne środowisko gimnazjalne , gdzie młodzież odgrywa i to na serio różne role społeczne bez żadnego dystansu czy szacunku zwłaszcza dla słabszego . W przypadku moich dzieci słabością skazującą na marginalizację była przynależność do rodziny wielodzietnej , jak to dzisiaj wielu twierdzi - z tego tytułu- ''patologicznej'. Traumatyczne przejścia pozostawiły silny slad na ich psychice . Czy w ośmiolatce będzie lepiej ? Sądzę , że tak . Przemawiają za tym prawa psychologii rozwojowej i stabilność środowiska w bardzo trudnym czasie dorastania . Labiedzenie nad losem biednych nauczycieli jest kpiną ; przypomnę , że nad sytuacją zwalnianych nauczycieli szkół podstawowych i ponadpodstawowych nikt jakoś sie nie rozwodził w chwili wprowadzania gimnazjalnego potworka . Zresztą , jeśli dobrze się policzy , to z tego tytułu zwolnien raczej być nie powinno . Bardziej fatalna sytuacja demograficzna oraz próby uczynienia ze szkół przez samorządy źródeł zrobku - to sa rzeczywiste problemy . Dziwię sie Solidarności Oświaty , choc sam do niej należę . pb Oborniki
    abw 09.11.2015 godz. 13:21
    argument ze dzieci sie integruja odrzucam gdyz mlody czlowiek powinien spotykac jak najwiecej ludzi w tym wieku, zeby poznac ze kazdy czlowiek jest inny; problemem jest sama koncepcja gimnazjum ktora moim zdaniem powinna miec glownie na uwadze przygotowanie uczniow PRAKTYCZNIE do zycia; to czego uczniowe sie ucza teraz to tylko teoria ktora do niczego nie jest potrzebna. Gimnazja powinny byc z zalozenia techniczne. Polska potrzebuje fachowcow nie myslicieli.
    ela 09.11.2015 godz. 12:48
    jestem z rocznika które jako III weszło do gimnazjum i mieliśmy to szczęście, że nauczyciele którzy uczyli nas w podstawówce potem uczyli nas w gimnazjum, wiedząc co umiemy i znając nas. Z kolei wiem z relacji moich rówieśników, którzy weszli do gimnazjów i podstawówek już jako nauczyciele to podział na 6 lat podstawówki i 3 lata gimnazjum motywuje do PRZEPYCHANIA z podstawówki do gimnazjum niezależnie od wiedzy (i jej braku) bo NIKT z tego nie rozlicza, a dzieciaki tracą, bo te co nie otrzymały tej wiedzy w podstawówce albo jej nie otrzymają już nigdy więcej, albo te bardziej zdolne stoją z materiałem w miejscu bo nauczyciel musi nadrobić to, czego przepchnięta część klasy nie przerobiła.
    socjolog 09.11.2015 godz. 12:46
    Szkoły - niezależnie od poziomu - powinny być wzmocnione przez teamy terapeutyczne składające się z socjologa-psychologa i pedagoga, którzy interweniowaliby w sytuacjach kryzysowych. Poza tym w klasach powinno być stale dwóch nauczycieli, a nie jeden.
    euzebiusz 09.11.2015 godz. 12:44
    Jestem i byłem przeciw gimnazjom. To był zły pomysł. Osiem klas pozwalało się dzieciom zintegrować, 4 lata liceum - też. Te znajomości trwają do dziś. Trzy lata w liceum nie mają sensu - rok się ludzie poznają oswajają, rok się uczą i mają normalne liceum, i rok mają maturę - wtedy skupiają się tylko na maturze. Podobnie w podstawówkach i gimnazjach - to trwa za krótko.
    spokojny 09.11.2015 godz. 12:42
    Panie redaktorze czy w Radio Merkury istnieje cenzura ? Wypowiedzi za likwidacją gimnazjum są zagłuszane jak w latach 80 radio Wolna Europa
    Jontek 09.11.2015 godz. 12:33
    Jestem za tym by gimnazja istniały. Problem z nimi jest taki, że samorządy w ramach oszczędności zaczęły tworzyć gimnazja - molochy. Przykład: Czempiń, Rawicz - jedno gimnazjum na całą gminę a kilka szkół podstawowych. W takich gimnazjach faktycznie nie można dzieci wychować i jak ktoś mówił muszą walczyć o byt. W małych gimnazjach takich do 200 uczniów, uczeń nie jest anonimowy, wszyscy się znają i takich problemow nie ma. Jak już należy wymusić na samorządach tworzenie mniejszych gimnazjów.
    Po drugie: Jak teraz odwrócić sytuację i stworzyć na nowo szkoły podstawowe 8 klasowe. Przecież większość budynków starych podstawówek zostało sprzedanych a nowe budynki są nie przystosowane. Jak to sobie władze wyobrażają zmianę