Zdaniem strażników, miejskich winni są ludzie. - Dzikich zwierząt w mieście bezwzględnie nie można na własną rękę dokarmiać. Tym zajmują się leśnicy czy myśliwi - przypomina Przemysław Piwecki z poznańskiej straży miejskiej.
Do interwencji związanych z dzikami w Poznaniu wzywani są myśliwi. Odstraszają oni zwierzęta, wywołując huk i zwabiając je jedzeniem do lasów. Poznańscy strażnicy miejscy opracowali również specjalne ulotki. Informują w nich o skutkach dokarmiania dzikich zwierząt.