Przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Czerwiński porównał pieniądze samorządowe i rządowe do środków męża i żony. W rękach trzymał stuzłotowy banknot.
Jeżeli ja dostałem dwie stówy od żony i trzy stówy mam swoje, to mam pięćset. Ale gdy od żony dostanę tylko stówkę i mam trzysta, to razem mam czterysta. Na tym polega sprawa
- dodał Czerwiński.
Radny PiS podkreślał, że w budżecie Poznania "dzięki tym obrzydliwym i wstrętnym dotacjom" programu Zjednoczonej Prawicy w przyszłorocznym budżecie będzie 111 milionów złotych na inwestycje. Nie jest on zadowolony, z tego ile miasto dostanie teraz.
Po tym wystąpieniu przewodniczący klubu Polski 2050 Przemysław Plewiński wyszedł na mównicę i pokazał banknot 50-złotowy.
Cieszę się, że te pięć dych jest moje, że te pięć dych jest zarobione przeze mnie. Wiem, że zarobiłem te pięć dych i nie muszę czekać na pieniądze od żony. Panie Czerwiński, dużo łatwiej jest planować moje wydatki, kiedy wiem, że to są moje pieniądze, które ja zarobiłem, a nie, że muszę być zależny od tego, czy mojej żonie spodobało się to, jak się zachowywałem w danym tygodniu czy nie
- przekonywał Plewiński.
Przewodnicząca klubu radnych Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Dudzic-Biskupska mówiła, że nowe zasady finansowania samorządów pozwolą ustabilizować dochody. Wyraziła też nadzieję, że więcej osób będzie rozliczało podatek PIT w Poznaniu.
Akcje, które podejmuje miasto Poznań, żeby zachęcić do płacenia podatków do tej pory nie odnosiły oczekiwanego efektu
- mówiła Małgorzata Dudzic-Biskupska.
Lider Lewicy w radzie miasta Tomasz Lewandowski zapowiedział, że jego klub będzie w pracach nad budżetem dopytywał o sprawy edukacji, służby zdrowia czy o wydatki na infrastuktrę mieszkaniową i transport publiczny.
O podwyżki dla pracowników apelował we wtorek na sesji przedstawiciel związku zawodowego działającego w urzędzie miasta.
Głosowanie nad przyszłorocznym budżetem Poznania odbędzie się na sesji 19 grudnia.