Zdaniem Popkowskiego i wiceministra sprawiedliwości, Michała Wosia, towarzyszącego mu kilka dni temu na konferencji prasowej - z faktu, że Kołodziejczak robił interesy na handlu z Rosją, wyrażał się na temat tego kraju pochlebnie a - kilka lat temu, na kongresie założycielskim Agrounii - fotografował się m.in. z korespondentem rosyjskiego portalu SPUTNIK - można podejrzewać go o niewyjaśnione powiązania z Rosją.
Chodzi o to, żeby przedstawić te wszystkie jego działania, które do tej pory czynił. O źródła finansowania. Wielokrotnie, bezskutecznie wzywałem pana Michała Kołodziejczaka do opublikowania takich źródeł. Fajnie będzie, jeśli tych źródeł poszuka ABW. Najistotniejszą rzeczą jest to, żebyśmy wiedzieli coś więcej o panu Kołodziejczaku. Z tych informacji, które dostajemy - one są niepełne, niejasne; uważam, że każdy, kto jest osobą publiczną i startuje na stanowisko posła - powinien być przejrzysty
- mówił.
Pan Popkowski tym działaniem się ośmiesza i pokazuje, że jest nie w temacie
- odpowiada Michał Kołodziejczak.
Ja sam zgłosiłem się kiedyś do ABW o ochronę kontrwywiadowczą i sprawdzenie całego mojego otoczenia. ABW nic - nawet najmniejszego śladu - nie znalazło, więc pan Popkowski pokazuje, że jest człowiekiem, który nigdy nie powinien dostać tutaj mandatu w wyborach. Ja mogę się tylko uśmiechnąć i powiedzieć, że tonący brzytwy się chwyta
- mówi Kołodziejczak.
Ostatni dzień kampanii lider Agrounii wykorzystuje na przekonanie do siebie mieszkańców regionu gnieźnieńskiego.