NA ANTENIE: BACK IT UP/CARO EMERALD
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Jest tylko jeden Joe Bonamassa - recenzja Ryszard Glogera

Publikacja: 13.10.2023 g.13:01  Aktualizacja: 13.10.2023 g.09:28 Ryszard Gloger
Poznań
Entuzjaści muzyki wykonywanej przez Joe Bonamassę nie znają uczucia niedosytu. Od lat ikona blues-rocka w świecie gitary wydaje na zmianę dwie płyty. Zwykle jedną studyjną i w następnym roku drugą koncertową. Komu to nie wystarcza znajdzie jeszcze Bonamassę grającego wyborne solo instrumentalne, na płytach innych artystów.
Joe Bonamassa „Blues Deluxe Volume 2” - okładka płyty
Fot. okładka płyty

Dla fanów w naszym kraju pojawiła się ostatnio perspektywa koncertu gitarzysty w kwietniu przyszłego roku w Katowicach. Teraz jednak uwagę przykuła płyta „Blues Deluxe Volume 2”, którą Bonamassa właśnie nagrał. Ponieważ już w tytule jest wzmianka, że to część druga, wrócę do początku. W 2003 roku Kongres Stanów Zjednoczonych ogłosił „Rokiem Bluesa”. Reżyser filmowy Martin Scorsese przygotował z kilkoma innymi wybitnymi reżyserami cykl dokumentalnych filmów „The Blues”.

Joe Bonamassa już wcześniej bardzo często wykonywał własne wersje standardów bluesa. W maju 2003 roku muzyk nagrał wiele z nich w nowojorskim studiu Unique Recording. Producentem sesji był Bob Held, nie było jeszcze konkretnego pomysłu co z tym materiałem zrobić. Dziewięć nagrań Bonamassy mogło być najlepszą ilustracją tradycji bluesa, która ciągle wywołuje żywą reakcję młodego pokolenia. Wśród zarejestrowanych utworów były kompozycje największych luminarzy bluesa B.B.Kinga, Buddy’ego Guy’a, Johna Lee Hookera, Elmore’a Jamesa i innych.

Gitarzysta wykazał się oryginalnością i nie poszedł utartym szlakiem. Wybrał do nagrania mniej znane utwory jak np. „Wild About You Baby” Elmore’a Jamesa czy “Man Of Many Words” Buddy’ego Guya. Muzyce tych wielkich bluesmanów, gitarzysta starał się nadać współczesnego wyrazu. Wyszedł z tej sesji nagrań świetny zestaw do fetowania bluesa. Joe Bonamassa zaznaczył to w najbardziej ewidentny sposób, kiedy 26 sierpnia 2003 roku ukazał się album „Blues Deluxe”. Do zestawu utworów Bonamassa wpisał wtedy trzy własne kompozycje „Woke Up Dreaming”, „I Don’t Live Anywhere” oraz „Mumbling Word”.

I oto po 20 latach artysta proponuje kontynuację tamtego pomysłu i tym samym, powrót do przeszłości. Jest ciąg dalszy peregrynacji artysty po świecie bluesa sprzed wielu lat. Bonamassa sięgnął po bardzo różne utwory, oryginalnie nagrane w latach 50, 60 i 70. ubiegłego wieku. Są na płycie kawałki wykonywane kiedyś przez Bobby’ego Blue Blanda, Guitar Slima, Pee Wee Craytona, Fleetwood Mac czy Alberta Kinga. Już za wyciągnięcie z mroku zapomnienia wielu świetnych kompozycji, należy się Bonamassie pierwsza gwiazdka. O ile po te utwory gitarzysta sięgnął kompetentnie zagłębiając się w historię bluesa i rhythm and bluesa, to dwie kolejne kompozycje pochodzą już z czasów, gdy Bonamassa chłonął aktualne nagrania wykonawców bluesa na początku lat 90. Są to utwory „I Want To Shout About It” z płyty Ronnie’go Earla & The Broadcasters „Peace Of Mind” z 1990 roku oraz „The Truth Hurts” z płyty Kenny’ego Neala „Walking On Fire” z 1991. Kolekcję 10 utworów nowej płyty zamykają dwa premierowa numery Toma Hambridge’a i Bonamassy, a drugi producenta Josha Smitha.

To co uderza od pierwszych taktów muzyki, to mięsiste brzmienie z gitarą w otoczeniu sekcji dętej i 10-cio osobowej sekcji instrumentów smyczkowych. W refrenach nagrania „Twenty-Four Hours Blues” dochodzi chórek. Po prostu duża orkiestra, jakich słuchano kiedyś, zanim muzycy nie poszli na łatwiznę, zastępując różne instrumenty klawiszową elektroniką. Żywiej robi się przy klasycznym rhythm and bluesowym utworze „It’s Hard But It’s Fair”. Podobnie jest w nagraniu „Well, I Done Get Over It”, w którym na riffy dęciaków Joe Bonamassa odpowiada jędrną solówką gitary. W następnym utworze „I Want To Shout About It” jest więcej miejsca na zgrabne partie solowe organów, gitary i saksofonu. To świetny kawałek taneczny, który odważni i otwarci na muzykę didżeje, mogliby podsunąć nastolatkom. Blues w standardowej formie wraca w nagraniu „Win-O”. Leniwy rytm, rewelacyjnie prowadzony wokal i dopowiedzi gitary wsparte dęciakami. Blues w bogatej szacie dźwiękowej i emocjonalizm w każdym takcie. Tak wykonywanego bluesa posłuchają nawet turyści w Las Vegas, żądający blasku i przepychu na scenie.

W połowie płyty utwór z innej bajki, bardzo współczesny, nasycony funkowym rytmem. To kompozycja Bonamassy i Toma Hambridge’a „Hope You Realize It (Goodbye Again”. Przychodzą na myśl najlepsze dokonania zespołu Tower Of Power. Takiego efektu nie osiągnie się w składzie kwartetu, to brzmi fantastycznie, gdy gra maszyna co ma 8 cylindrów. Następne nagranie „Lazy Poker Blues” jest niczym otwarcie nowego rozdziału. Ostra jazda rytmiczna, duża energia i znowu Reese Wynans na przedzie z solówką, tym razem na fortepianie. Warto odsłuchać pierwotną wersję „Lazy Poker Blues” Petera Greene’a z Fleetwood Mac, żeby się przekonać jak podrasował go Joe Bonamassa.

Klasyczne ujęcie bluesa z całą głębią aranżacji i sposobu wykonania, powraca w kawałku „You Sure Drive A Hard Bargain”. Bardzo dobrze, że do repertuaru płyty wskakuje nagranie „The Truths Hurts”, zaskakuje determinacja całego zespołu w graniu rytmu shuffle. Bardzo jazzujące granie, które kontrastuje z rockową jazdą gitary Bonamassy. To jedyny duet na płycie, a nawet tercet. Z Bonamassą śpiewa Kirk Fletcher, który uruchamia swoją gitarę i dołącza do towarzystwa jeszcze gitarzysta Josh Smith.

Finał płyty jest wspaniały. „Is It Safe To Go Home” to ballada bluesowa, rozlewna, przez smyczkowe tło lekko kiczowata, lecz pięknie zawodzący na gitarze Bonamassa, przenosi utwór Josha Smitha na półkę muzycznych perełek. Tęskny klimat wywołany przez gitarę pozostaje na dłużej.

Bardzo dobrze, że na dynamicznej drodze muzycznej jaką pokonuje Joe Bonamassa, wrócił główny kierunek jakim jest dla gitarzysty blues. Muzyk coraz bardziej imponuje wokalną stroną, a na gitarze gra z klasą i ekonomicznie. Artysta czuje bluesa i jego odcienie doskonale, można powiedzieć na poziomie deluxe.

https://www.radiopoznan.fm/n/xO5AAU
KOMENTARZE 0