W wyborach samorządowych teoretycznie powinniśmy wybierać ludzi, których znamy. Do rady gminy czy rady miasta może przecież kandydować nasz sąsiad, kolega z pracy czy nauczyciel z pobliskiej szkoły. I właśnie ich decyzje - podejmowane przez radnych, mają bezpośredni wpływ na nasze życie.
To radni opracowują budżet, a więc decydują, na co zostaną wydane samorządowe pieniądze. Ich decyzje są wiążące dla marszałka województwa, prezydenta i burmistrza miasta, starosty powiatowego, czy wójta gminy. Zatem to właśnie osoby, których sami wybierzemy decydują o budowie placów zabaw dla dzieci, nowych linii tramwajowych czy dofinansowaniu zabiegów rehabilitacyjnych dla seniorów.
Co mogą dla nas zrobić marszałek, prezydenci, starostowie, wójtowie? Czy pamiętają o mieszkańcach-wyborcach tylko w czasie kampanii wyborczej, a potem - zasiadają na stołkach i realizują tylko i wyłącznie swoje interesy oraz interesy partii czy stowarzyszeń, które ich popierały?
Co władze samorządowe mogą zrobić dla dorosłych mieszkańców, a co może liczyć młodzież i dzieci? Czy rzeczywiście wybory samorządowe, to demokracja bezpośrednia? Czy umiemy korzystać z przywilejów, które demokracja dała społeczeństwu? Czy jesteśmy obywatelami czy tylko konsumentami?