Właścicielka kwiaciarni, pani Weronika o nieszczęściu dowiedziała się przed świtem.
Dostaliśmy telefon przed 4.00, że auto wjechało w kwiaciarnię, ale nie myśleliśmy, że zniszczenia są tak ogromne. Zostaliśmy z jedną szafką i z kilkoma kwiatkami, które po prostu zostały
- mówi właścicielka kwiaciarni.
Mały punkt florystyczny był dla pani Weroniki spełnieniem marzeń. Choć jest jeszcze w szoku, właścicielka nie zamierza się poddawać.
Podniesiemy się jak Feniks z popiołów, nie mam zamiaru się poddawać, raczej siedzę i już główkuję co robić, żeby jak najszybciej zacząć działać
- dodaje pani Weronika.
Straty zapewne pokryje ubezpieczenie sprawcy. Do wypadku doszło na rondzie. Ciężarówka prawdopodobnie na lodzie zamiast skręcić, pojechała prosto.