Kolejki w urzędzie pracy. Po zaświadczenie
- Stanowią one około 40 procent recept realizowanych w aptekach - mówi Tomasz Wróbel, kierownik Apteki Przy Parku Wilsona. - Pacjenci są bardzo zdenerwowani. Biegają pomiędzy lekarzem, a apteką i często wstrzymują się z zakupem leku, czekając na ten moment, kiedy będzie lek można było kupić z refundacją - dodaje.
Kłopot z realizacją "opieczątkowanych" recept to kolejna odsłona zamieszania z nowelizacją ustawy refundacyjnej. Ponieważ w projekcie zmian pozostał zapis o karach dla aptekarzy za sprzedaż leków refundowanych osobie nieubezpieczonej, Naczelna Rada Aptekarska zdecydowała o zaostrzeniu akcji.
Pamiętajmy, że w skrajnych przypadkach, za lek, który po uwzględnieniu refundacji kosztował 2-3 złote, teraz trzeba zapłacić 200, 500 a nawet więcej złotych! Aptekarze z kujawsko-pomorskiego chcą - w ramach zaostrzenia protestu - w poniedziałek na godzinę zamknąć swoje placówki, jednak w Wielkopolsce taka akcja pacjentom na razie nie grozi.