NA ANTENIE: Noc u Berniego
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

W poszukiwaniu zagubionych dźwięków - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 27.02.2026 g.18:01  Aktualizacja: 27.02.2026 g.22:40 Ryszard Gloger
Poznań
Wehikuł czasu - wielkie, niespełnione marzenie każdego. Wczoraj znika i zostaje jedynie przez jakiś czas w naszej pamięci. Mamy jednak wspaniałe narzędzie do odtwarzania przeszłości, naszą wyobraźnię i trwałe zapiski, które mogą uruchomić mechanizm przeniesienia się w czasie. Właśnie taki ślad przeszłości ujrzał światło dzienne.
Camel „Earthrise - Live At The Marquee 1974” - okładka płyty
Fot. okładka płyty

Spis treści:

    Są to zapisy koncertu z 30 października 1974 roku. Wydarzenie miało miejsce w londyńskim klubie The Marquee, w dzielnicy West End. Byłem w tym klubie trochę później - w 1980 roku - żeby zobaczyć miejsce, gdzie wcześniej, w lipcu 1962 roku, pierwszy koncert zagrał nieznany zespół The Rolling Stones. Zobaczyłem stosunkowo niewielki klub, trochę obskurny, ale poczułem szczególną atmosferę miejsca. Klubu The Marquee już nie ma, ale wyobraźnia przywołuje to miejsce z szczegółami.

    A teraz światło dzienne ujrzał zapis występu pewnego zespołu, który w tamtym czasie wchodził na scenę progresywnego rocka. Muzyka płynąca z dwóch płyt albumu „Earthrise - Live At The Marquee 1974”, ma moc wehikułu czasu. Okładka albumu utrzymana jest w mrocznym nastroju klubu. Zespół miał w tamtym czasie w dorobku dwa albumy „Camel” i Mirage”, długą trasę koncertową po Europie i wspaniałą perspektywę koncertów w Stanach Zjednoczonych z grupą Wishbone Ash. Muzycy byli nakręceni, komponowali już utwory, które znalazły się na przełomowej w karierze płycie koncepcyjnej „Snow Goose”.

    Ponad 50 lat później słuchamy obszernej rejestracji koncertu Camel w oryginalnym składzie. Andy Latimer śpiewa, gra na gitarze i flecie, Peter Bardens na instrumentach klawiszowych, Doug Ferguson na basie i Andy Ward na perkusji. Zespół Camel wykonuje utwory z dwóch pierwszych płyt studyjnych. Są utwory „Freefall”, „Earthrise”, „Lady Fantasy”, „Nimrodel / The Procession / The White Rider”. Jest też sekwencja trzech utworów „Rhayader Goes To Town”, „Sanctuary” i „Snow Goose”, jako zapowiedź przyszłej płyty studyjnej.

    Szokująca jest gra kwartetu muzyków, ich zgranie instrumentalne i precyzja wykonania. Jeszcze bardziej porywa energia tej muzyki, utwory brzmią znacznie dynamiczniej niż na płytach studyjnych, a poszczególne wersje kompozycji są dłuższe. Spektakularnie wypadają dialogi gitary i klawiszy oraz gra unisono obu muzyków. Siłą napędzającą rytm muzyki jest perkusista Andy Ward, bardzo ekspansywny muzyk, który otwarł typową grę rockową na bardziej złożone, jazzowe koncepcje. Od tamtych czasów bardzo zmieniły się brzmienia instrumentów klawiszowych i często ich barwy dla współczesnego ucha są zbyt ubogie. W tym przypadku jest inaczej, Peter Bardens potrafił uformować brzmienia bardzo nowoczesne i uniwersalne. Do tego należy dodać, jego wielkie talenty improwizatorskie. Gitara Andy’ego Latimera jest także zdecydowanie mocniejsza niż na wielu płytach studyjnych. Jakość nagrań i klarowność brzmienia zadowoli najbardziej wymagających audiofilów.

    Już wiele razy fani zespołu na całym świecie zadawali sobie pytanie, dlaczego Camel nie osiągnął dużych sukcesów, podobnych do grup Pink Floyd, Yes, Genesis, King Crimson. Czy kwartet nie miał charyzmatycznego frontmana, który porwałby młodego słuchacza. Czy nie udało się dlatego, że Camel wolał tworzyć epickie epopeje muzyki instrumentalnej, stroniąc od komercyjnych piosenek? Płyty „Snow Goose”, „Stationary Traveller”, „Nude”, „Harbour Of Tears” pozostają artystycznym kapitałem zespołu Camel. Wydany właśnie album z zapisem koncertów Camel w klubie Marquee ponad 50 lat temu, upoważnia do stwierdzenia, że ten niedoceniony zespół, wykreował niezwykle wyrafinowaną i bogatą muzykę, naznaczoną silnymi emocjami oraz wykonawstwem na najwyższym poziomie.

    https://www.radiopoznan.fm/n/12QZQO