Plany uniezależnienia się energetycznego Polski od Rosji są realne - ocenia prof. Krysiak
Szliśmy alejkami. Powiedziałam mu, że mój cmentarz ma cztery kwartały: Oleandry, Trzmieliny, Cedry i Cisy, dwa kolumbaria i dwie kwatery pamięci. Spytał mnie, czy już długo „to” robię, powiedziałam mu, że dwadzieścia lat i że przedtem byłam dróżniczką. Zapytał, jak to jest, kiedy się przechodzi od pociągów do karawanów. Nie za bardzo wiedziałam, co mu powiedzieć. Zbyt dużo się wydarzyło pomiędzy tymi dwoma odsłonami mojego życia. Pomyślałam tylko, że zadaje dziwne pytania jak na racjonalnego komisarza.
Kiedy stanęliśmy na wysokości grobu Gabriela Prudenta, pobladł. Tak jakby przyszedł odwiedzić grób człowieka, o którym nigdy nie słyszał, ale który mógłby być jego ojcem, wujem, bratem. Trwaliśmy w bezruchu przez długą chwilę. W końcu zaczęłam chuchać w dłonie. Było bardzo zimno.
Fragment książki „Życie Violette”, Valérie Perrin.
W cyklu literackich poleceń Państwa uwagę chciałabym dziś zwrócić w stronę książki autorstwa Valérie Perrin, która okazała się wydawniczym bestsellerem we Francji i Włoszech, a przetłumaczono ją na 30 języków. Od tygodnia powieść „Życie Violette” można również czytać w języku polskim.
To jedna z tych powieści, która pozwala uspokoić myśli i oderwać się choć na chwilę od przytłaczającej rzeczywistości, a jednocześnie czas z nią spędzony nie jest czasem straconym, bo tej fabule daleko jest do literackiego banału.
Czytając, nie mogłam oprzeć się skojarzeniom z bestsellerowymi powieściami Fannie Flagg - ekscentruczna, ale wzbudzająca ogromną sympatię i intrygująca główna, kobieca bohaterka, ciepło narracji, radość z drobnych rzeczy i zdarzeń, a przy tym obecność tematów i wątków również bardziej dramatycznych i emocjonalnych. Tytułowa postać nie prowadzi jednak baru ze smażonymi zielonymi pomidorami w menu, a jest dozorczynią cmentarza. Co dzień otwiera jego bramę, pielęgnuje kwiaty i przeciera zakurzone fotografie na zaniedbanych nagrobkach. W jej codzienności zdominowanej przez rutynowe czynności, małe przyjemności i relacje z osobami, odwiedzającymi cmentarz, odzywają się echa niełatwej i niejasnej przeszłości.
To proza, której warto dać szansę, jeśli odpoczynek podczas lektury to włąsnie to, czego właśnie teraz nam potrzeba.
Książka „Życie Violette” Valérie Perrin ukazała się nakładem wydawnictwa Albatros w tłumaczeniu Wojciecha Gilewskiego.