Dzień Dziecka. Świętujących coraz mniej
Maria Wieczorek zebrała tę codzienność w książce zatytułowanej po prostu „Zabawki. Podróż do świata dzieciństwa w PRL-u" — i już sam tytuł mówi wszystko. Publikacja wyróżniona została w konkursie na naukową monografię historyczną organizowanym przez wrocławski Ośrodek „Pamięć i Przyszłość". Podczas właśnie zakończonych Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie zdobyła wyróżnienie w konkursie na najpiękniejsze polskie książki.
Głównym producentem zabawek w Polsce Ludowej były spółdzielnie pracy. Pracowały w trudnych warunkach - pokutowało przekonanie, że zabawki należy wytwarzać głównie z odpadków pozostałych po produkcji innych, ważniejszych artykułów. Brakowało wykwalifikowanych rąk do pracy, surowców i maszyn z importu. Gospodarka centralnie sterowana skutecznie utrudniała resztę. Jak mówi sama autorka, władze nie dostrzegły potencjału tej branży - nie widziano w niej szansy na eksport ani zdobywanie dewiz.
A jednak zdarzało się, że powstawały rzeczy piękne. Modele samochodów: maluchy, polonezy, autobusy ogórki. Projektory do bajek „Ania" i „Jacek", które tworzyły magiczny klimat wieczornych seansów na ścianie. Gry planszowe jak „Grzybobranie" czy „Chińczyk" - proste, tekturowe, wystarczające do wielogodzinnej zabawy całej rodziny. Miniaturowe pianina, bierki, kolejki elektryczne, plastikowe elementy do tworzenia wzorów na planszy. Żadnej Barbie, żadnego Matchboksa - te były dostępne tylko dla tych, którzy mieli dewizy i wstęp do Peweksu.
Mimo wszystkich ograniczeń powstawały produkty pomysłowe i estetyczne - dziś nierzadko wręcz kultowe. I to jest serce tej książki: dowód na to, że z niedoboru można było wykrzesać coś, co zostaje w pamięci na całe życie. To lektura dla rodzin - książka Marii Wieczorek staje się wehikułem, którym podróżujemy przez dzieciństwo. Autorka na zabawkach zna się jak mało kto, ma bardzo dużą kolekcję i prowadzi w Kórniku Muzeum Zabawek. Warto je odwiedzić - wzruszenia gwarantowane!