Wojciech Tochman to jeden z polskich mistrzów reportażu. Od jakiegoś czasu jeździ na Ukrainę, aby ewakuować zwierzęta z terenów objętych wojenną pożogą. To doświadczenie odbija się w "Delfinie i Belzebubie".
Na początek autor zabiera nas do Fedoriwki, do schroniska ogromnego schroniska Syriusz. Ale nie tylko psy i koty są tu pełnoprawnymi bohaterami opowieści.
"Ludzie uciekali. na zachód, byle dalej na zachód. I stamtąd dzwonili do Poratunku (...), że są z Charkowa, że już pod polską granicą, a pies został, a kot...(...) Ludzie czekali na swoje zwierzęta i z pomocą ratowników je odzyskiwali. Bo ratownicy tłukli szyby w oknach, w drzwiach rozwalali zamki, a jeśli drzwi nie chciały ustąpić, w ścianie obok wykuwali dziurę. Czasem, kiedy trzeba było jechać po mocniejsze narzędzia, najpierw wybijali judasz w drzwiach i tamtędy wlewali wodę, wrzucali suchą karmę."
Wojna to ludzkie dramaty, rozstania i śmierć. Wśród strat bliskich znajdują się także rybki, konie czy kury. W ciemnym pejzażu wojny znajdują się także przebłyski nadziei. Dają o sobie znać wszędzie tam, gdzie pojawia się choćby próba ratunku.
Wojciech Tochman dziś będzie gościem Festiwalu Fabuły. Jak pisać o wojnie? O tym w festiwalowej debacie w CK Zamek już dziś o 19:00.