NA ANTENIE: Piosenki z tekstem
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik

Prof. G. Kucharczyk: Bojówkarze uważają się za komando wojujących bezbożników

Publikacja: 31.07.2020 g.11:46  Aktualizacja: 31.07.2020 g.12:04
Gościem Kluczowego Tematu był profesor nauk humanistycznych, polski historyk, autor książki "Chrystofobia. 500 lat nienawiści do Jezusa i Kościoła" profesor Grzegorz Kucharczyk.
AUTOR Jacek Proszyk - Jacek Proszyk
Fot. Jacek Proszyk

Roman Wawrzyniak: W czasie II wojny światowej faszyści sprofanowali figurę Chrystusa przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Teraz zrobili to inni barbarzyńcy, pod tęczowym sztandarem. Jak pan profesor to skomentuje?

Profesor Grzegorz Kucharczyk: Tutaj mamy do czynienia z dramatyczną ciągłością, gdy chodzi o koncentrowanie nienawiści wokół figury Chrystusa przed bazyliką św. Krzyża w Warszawie. Mamy do czynienia nie tylko z przejawem przekraczania różnych granic w debacie publicznej, ale z głęboką rzeczywistością duchową.

Profanacja figury Chrystusa to nie jedyne zbezczeszczenie, jakiego dopuścili się aktywiści LGBT. Tych miejsc w Warszawie było więcej. Prowokują, by przedstawić się jako ofiary.

Działa stara rewolucyjna zasada, że nie ma tolerancji dla wrogów. Stosuje się to, co nazywane jest dzisiaj przemocą symboliczną: próbą wtłoczenia w przestrzeń publiczną znaków, symboli, które związane są z ideologią wyznawaną przez osoby określających się jako ludzie LGBT. Ideologia ta mówi, że nam nie po drodze z tym wszystkim, co tworzy tożsamość kulturową Polski.

Czy pan profesor sobie wyobraża, by jutro ulicami Poznania przeszedł marsz równości po tym, co tam się stało?

Można sobie wyobrazić różne rzeczy. Fakt, że jutro mamy dzień szczególny, kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego. Przypominam sobie z poprzedniego roku była część polityków nawet z KO, która umieszczała znak Polski Walczącej na tle tęczowym. Mamy do czynienia z postępującą przemocą symboliczną.

Chyba nie może być przypadkiem, że do tego barbarzyństwa doszło akurat przed uroczystościami wybuchu Powstania Warszawskiego. Niektórzy komentatorzy mówią wprost: dzisiaj profanują pomniki, jutro będą podpalać kościoły. Zresztą przykłady mamy już choćby we Francji. To otwarta wojna z chrześcijaństwem. Zresztą same feministki podpisały się: to szturm, atak, tęcza.

Trzeba brać na poważne to, co sami bojówkarze twierdzą o sobie. Uważają się za komando wojujących bezbożników. Torują drogę przemocą symboliczną, przyzwyczajają opinię publiczną do swoich postulatów. Barbarzyństwo na czym polega - to ktoś, kto nie szanuje czegoś, co dla innych jest święte. Dla milionów Polaków figura Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu złączona z dramatycznymi losami stolicy jest świętym symbolem, odwołuje się do najświętszych prawd wiary. My mówimy o nienawiści do chrześcijan, ale u źródeł jest nienawiść do Chrystusa. Wyraz tej nienawiści widzieliśmy na ulicach Warszawy.

To nie pierwsza tego typu prowokacja. Mieliśmy już profanację mszy świętej, czy wizerunku Matki Bożej. Teraz kolejny atak. Czy to efekt poczucia bezkarności w mieście, którego prezydent podpisał kartę przywilejów LGBT?

Z pewnością tak. Chowanie głowy w piach albo zachęcanie przynosi taki efekt. Te wydarzenia, o których dziś mówimy miały miejsce w 10. rocznicą satanistycznego sabatu na Krakowskim Przedmieściu wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Ten krzyż upamiętniał ofiary katastrofy smoleńskiej. Młodzi ludzie robili krzyże z puszek po piwie, przymocowywali misie pluszowe, itd. To jest dłuższa historia, władze miasta wtedy (Hanna Gronkiewicz Waltz) i ówczesny premier Donald Tusk mówili o odważnym happeningu. Takie przyzwalanie to zachęta do kolejnych eskalacji.

Czy przy tak życzliwej polityce Rafała Trzaskowskiego i karcie LGBT - czy jednak nie powinno dojść do refleksji, będącej udziałem władz Warszawy, czego skutkiem byłoby wycofanie się ze wspierania radykalnych środowisk LGBT? Bo oni dostają też pieniądze.

Tak powinno być. Dzisiaj włodarzem stolicy jest człowiek, który nie tak dawno w Polsce mówił o konieczności budowania wspólnoty, budowania nowej solidarności. Przypomnijmy sobie, jak była budowana "Solidarność" w 1980 roku. Na bramach Stoczni Gdańskiej były wywieszone wizerunki Matki Boskiej Częstochowskiej i Jana Pawła II. Dzisiaj te obrazy są przedmiotem wulgarnej profanacji, przy niestety milczącej aprobacie władz stolicy i Rafała Trzaskowskiego. Jak można budować wspólnotę przy profanowaniu tak cennych dla Polaków symboli?

Wspierając takie organizacji finansowo.

To inna, bardzo niedobra strona medalu. Te organizacje cieszą się wsparciem finansowym ze strony władz stolicy, a właściwie podatników, zmuszonych do finansowania tych organizacji. Poza tym zagraniczne podmioty wspierają. George Soros i cały system finansowania tego typu ideologii, która zmierza do tego, żeby na nowo stworzyć społeczeństwo, stworzyć nowego człowieka.

Te środowiska mówią o zatrzymaniu mowy nienawiści, tymczasem ja, zapraszając na tę rozmowę, wrzucając do Internetu krótką zapowiedź już zostałem wyzwany od idioty, ćpuna, itd. To ta mowa miłości. Jeśli pan profesor pozwoli, chciałbym wrócić do pana książki. To, z czym mamy dziś do czynienia, to z perspektywy tej książki  ("Chrystofobia. 500 lat nienawiści do Jezusa i Kościoła") - to nic nowego?

Niestety, nic nowego. Nowość nienawiści do Chrystusa polega na zasięgu rażenia. Wcześniej wojujący bezbożnicy z Rosji radzieckiej nie mieli Internetu. Dziś to miejsce do wylewania hejtu do wierzących. Mają większe możliwości.

Ci, którzy mają wątpliwości, że to tylko element zaplanowanego działania, warto, żeby obejrzeli sobie filmik z Argentyny, gdzie podczas zjazdu feministek doszło do ataku na jeden z kościołów, który został otoczony przez mężczyzn mówiących różaniec. Ci mężczyźni byli opluwani, przed nimi biegały nago, krzyczały na nich. Mówię to w kontekście powtarzających się ataków na kościół, na Chrystusa.

Zasadniczy problem, że jest dramatycznie duża rozbieżność między słowami, a czynami. Słowa mówiące o poszanowaniu innych osób, a czyny są zupełnie w innym kierunku.

To prawda. Dziś polecam artykuł na portalu wPolityce.pl, w którym Marzena Nykiel pisze m.in. o tym, że akcje te mają upodlić katolików, przesunąć granice społecznej wytrzymałości, oswoić z bluźnierstwem, a tych, którzy się przeciwko temu zbuntują, oskarżyć o homofobię i wysłać ten komunikat w świat. Temu właśnie służyć miała ostatnia barbarzyńska akcja w Warszawie. Dziękuję panie profesorze za rozmowę.

Bardzo dziękuję.

Podsumowaniem tej rozmowy niech będzie taka oto refleksja. Nie udało się zniszczyć figury Chrystusa faszystom, nie uda się też tęczowej zarazie.

https://www.radiopoznan.fm/n/1PIdSD
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 11:00 12:00 13:00 14:00 15:00

@TWITTER