NA ANTENIE: Lubię jazz
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

prof. B. Biskup: Rekonstrukcja będzie szła w kierunku stabilizacji Zjednoczonej Prawicy

Publikacja: 14.09.2020 g.10:34  Aktualizacja: 14.09.2020 g.11:08
2 miesiące od drugiej tury wyborów prezydenckich i 3 lata bez wyborów nie będzie polityczną nudą. Sporo się zmieniło na polskiej scenie politycznej.
Bartłomiej Biskup - Telewizja Republika
Fot. Telewizja Republika

O tych zmianach z politologiem, profesorem Bartłomiejem Biskupem rozmawiał Piotr Tomczyk. 

Piotr Tomczyk: Zacznijmy od strony rządowej. Reorganizacja trwa, zmieniają się ministrowie. A w planach zmniejszenie liczby ministerstw. Jaki jest cel tych zmian?

prof. Bartłomiej Biskup: Na pewno celem pragmatycznym jest usprawnienie pracy rządu, bo dosyć wiele mamy ministerstw i wiceministrów. Te stanowiska zaspokajają ambicje koalicjantów i całej koalicji rządzącej. Ale jednak przyprawiają rząd o mniejszą sprawność. Natomiast tutaj może są jeszcze inne cele polityczne, żeby troszeczkę odświeżyć, zrekonstruować struktury rządowe. To zawsze pomaga w takim nowym otwarciu. Zwłaszcza, że maraton wyborczy zmian ministerialnych został zakończony. Do tej pory nie było ich dużo. Zawsze można spowodować, żeby ci nowi ludzie wdrożyli nowe pomysły. Zresztą teraz prawica zaczęła od nowych projektów, futerkowych.

A skąd tak długi czas oczekiwania na rekonstrukcję? Czy to oznacza poważne tarcia, konflikty? Niebezpieczeństwo rozsypania się całej koalicji?

Oczywiście to oznacza tarcia wewnętrzne, czyli chodzi głównie o mniejszych koalicjantów i o to, ile oni będą mieli tego tortu i jak ta nowa umowa koalicyjna będzie skonstruowana. Przede wszystkim chodzi o tarcia między Solidarną Polską a PiS. Dlatego, że Solidarna Polska wielokrotnie zaznaczała swoją odrębność i radykalny kurs. Bardziej radykalny, niż cała prawica. Traktuję to jako element gry negocjacyjnej, żeby jak najwięcej zachować dla siebie. Natomiast raczej nie mówiłbym o rozpadzie koalicji. Przed nami długi okres między-wyborczy i w związku z tym pozbycie się władzy na początku, nawet dla tych małych ugrupowań, byłoby niezrozumiałe i nieracjonalne. Raczej chodzi o te wewnętrzne spory.

Kolejne pytanie o elektorat. Czy może fakt, że Jarosław Gowin ma wrócić do rządu, mimo że kładł się Rejtanem w obronie genderowych kierunków studiów. Czy taki fakt nie rozdrażni żelaznego elektoratu PiS?

Myślę, że nie aż tak. Wciąż mamy wybór. Te konfliktowe sprawy mogą nie być już podnoszone. Jeśli chodzi o Jarosława Gowina to jest to na razie niewytłumaczone, dlaczego ma wrócić do rządu, skoro sam odszedł. Część działań jego ugrupowania była przeciw rządowi, mówimy o wypowiedziach z kwietnia i maja tego roku. Natomiast trzeba spojrzeć szerzej. Akurat Zjednoczona Prawica ma różne elektoraty i niektóre bardziej twarde, inne bardziej miękkie. Wydaje się, że one muszą być wobec siebie trochę tolerancyjne. Nie spodziewam się większych strat sondażowych.

A czy możliwe jest, że wobec tych trudnych negocjacji, któreś z małych stronnictw zostanie zastąpione przez PSL?

Jest taka możliwość oczywiście. Sejmowa geografia podpowiada, że tak mogłoby być. Natomiast Władysław Kosiniak-Kamysz jasno mówi, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.

Ale są też inne głosy. Poseł Jarosław Sachajko zgłaszał akces, że jest zwolennikiem koalicji. Paweł Kukiz też zgodziłby się na taki ruch, gdyby miał możliwość zrealizowania programu. Czyli nie ma zgody w Koalicji Polskiej. Może część z nich mogłaby dołączyć do rządu?

To jest bardziej prawdopodobne. Tak zwani kukizowcy mogliby dołączyć. Tylko wtedy trzeba by było władze podzielić, dać im stanowiska ministerialne, a oni nie zastępują liczbowo żadnej z mniejszych frakcji – ani Solidarnej Polski ani Porozumienia. Sami kukizowcy to trochę za mało. Aczkolwiek być może jest plan poszerzenia koalicji o tych posłów. Oni są chętni. Kukiz’15, czy jak tam oni się będą nazywać, bo Paweł Kukiz zapowiada jakieś nowe otwarcie.

Chyba o 5 lat za późno. Wszyscy się spodziewali, że Paweł Kukiz stworzy partię 5 lat temu, a on ogłosił to teraz. Kiedy jego popularność jest wielokrotnie mniejsza. Czy to błąd, że wtedy tego nie zrobił?

Oczywiście, że tak. Wychodzi małe doświadczenie Pawła Kukiza i tego ugrupowania w działalności politycznej. I trzeba było to robić już dawno. Dzisiaj w polskim systemie politycznym to partie są wyrazicielem woli poszczególnych części społeczeństwa. One ewentualnie uczestniczą w rządzeniu, a nie inne ruchy. Więc tutaj zdecydowanie zaniechano budowy struktur partyjnych i teraz są tego konsekwencje. Kukiz już przecież nie startował samodzielnie w wyborach w 2019 roku. Teraz próbuje się odbudować i usamodzielnić na powrót. A przecież samodzielność już miał 5 lat temu.

To może podobny błąd zrobił Rafał Trzaskowski. Wciąż nie wiemy, co się stało z Nową Solidarnością. Rafał Trzaskowski miał stworzyć wielki ruch społeczny i chyba go już nie stworzy. Jak pan sądzi?

Z każdym dniem szanse na stworzenie ugrupowania maleją. Może je i stworzy tylko pytanie, jakie będzie poparcie dla niego. Rafał Trzaskowski ma problem innej natury. Jest wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej i chce pewnie stworzyć ugrupowanie jednocześnie nie zatapiając dawnego ugrupowania. I to jest bardzo trudne, prawie niewykonalne. Czy ten ruch ma być przybudówką dla PO, wchłonąć ją? Czy ma być odwrotnie? A też trudno powiedzieć działaczom dużej partii, która ma dosyć stabilne poparcie, że teraz rezygnujcie z tego i przyjdźcie do ruchu, który jest jedną wielką niewiadomą. Tu są same znaki zapytania. Dlatego raczej Rafała Trzaskowskiego wszystko oddala od powołania tego ruchu. Nie mówiąc już o sprawach Warszawy.

Właśnie. Czy można powiedzieć, że awaria Czajki pogrzebała szanse na utworzenie tego ugrupowania? Czy to taki symbol?

Publicyści mówią, że tak jest, że nie przekłada się to pozytywnie na utworzenie ruchu. Bo z powodu tej awarii Rafał Trzaskowski, sam to powiedział, przesunął inaugurację tego ruchu. Sprawy warszawskie stanęły na przeszkodzie. To jest duże miasto, codziennie dzieją się tam takie rzeczy. Zawsze jest pytanie jakie są priorytety. Prezydentowi takiego miasta trudno będzie aktywnie włączyć się w budowę struktur nowej partii politycznej. Trzeba by było chyba jednak coś wybrać, bo to jest za duży organizm, żeby zostawić to bez nadzoru. Nawet mając sprawnych wiceprezydentów.

Wiele ciekawych rzeczy dzieje się też w samej Platformie Obywatelskiej. Pojawiło się nowe nazwisko wśród kandydatów na szefa klubu PO - Cezary Tomczyk. Czy rzeczywiście to może być jakaś nowa gwiazda tego ugrupowania?

Jeżeli tak, to by oznaczało nowe otwarcie. Te nazwiska, które się pojawiały do tej pory, już są znane opinii publicznej. Mają pewne swoje miejsce na scenie politycznej. Na pewno Cezary Tomczyk się dobrze wpisał w kampanię wyborczą Rafała Trzaskowskiego. Między innymi on za nią odpowiadał. I to z sukcesami wydaje się. Byłoby to takie odświeżenie wizerunku PO. To jest polityk młodszego pokolenia. Być może bez bagażu animozji, konfliktów z innymi posłami. I nie jest to zły pomysł na dzisiaj dla Platformy, żeby zrobić takie 3 kroki do przodu. Często się tak robi, że bierzemy kogoś, kto w ogóle nie był brany pod uwagę. Z jednej strony po to, by złagodzić wewnętrzne spory, a z drugiej dać nowy impuls do działania.

Pytanie o kolejną gwiazdę, która rozbłysła całkiem niedawno. Szymon Hołownia myśli o stworzeniu koła. Złośliwi nazywają to kołem łowieckim. Że będzie łowił z poszczególnych ugrupowań bez względu na poglądy. Czy ma szanse czy też się spóźnił?

Na razie ma jedną posłankę, którą złowił. I myślę, że to zależy od dalszego poparcia dla innych ugrupowań. To znaczy ma szanse większe na łowienie z Lewicy, niż z PO. Platforma ma dużo większe poparcie w tej chwili, więc trudno będzie namówić posłów do odejścia. Wydaje mi się, że jakiś potencjał jest.

Rozbija skarbonkę? Będą pieniądze na zbudowanie struktur?

Pieniądze są, bo różnymi internetowymi sposobami Szymon Hołownia je zbiera. Jakieś w miarę stabilne finansowanie jest. Oczywiście nie są to kwoty, jakimi dysponują inne, duże ugrupowania, ale jakieś tam są. I widać, że Szymon Hołownia się nie podda i będzie próbował budować. Ale znowu te 3 lata przerwy wyborczej jemu nie sprzyjają. Trzeba będzie utrzymać aktywność wyborców, poparcia i swojego ugrupowania na wysokim poziomie, co nie będzie takie proste. Wydaje się, że najlepszy czas na tworzenie ugrupowań to jest rok, dwa przed wyborami parlamentarnymi. I tu znowu pytanie jak do Kukiza. Czy robimy partię czy nie? I to się jeszcze okaże.

Pytanie-zagadka na koniec. Kiedy najbliższe wybory? Za 3 lata czy wcześniej?

Moim zdaniem za 3 lata. Rekonstrukcja, o której mówiliśmy na początku, raczej będzie szła w kierunku stabilizacji Zjednoczonej Prawicy. Na dzisiaj nie widać innego układu politycznego. Ale jak to w polityce - wszystko jest możliwe. Jeżeli byłby jakieś inne tematy, to one tez mogą wpłynąć na termin wyborów. Ale na razie wszystko wskazuje na 3 lata spokoju wyborczego.

https://www.radiopoznan.fm/n/Gq3Gdn
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 18:00 19:00 20:00 21:00 22:00

@TWITTER