NA ANTENIE: Rychło rano
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

J. Emilewicz: to jest wstrząsająca zmiana technologiczna, jaka nas czeka

Publikacja: 13.06.2022 g.10:34  Aktualizacja: 13.06.2022 g.14:22 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Po 2035 roku sprzedaż nowych samochodów spalinowych ma być zakazana w Unii Europejskiej. Za takim rozwiązaniem opowiedzieli się posłowie Parlamentu Europejskiego. To jedno z działań na rzecz klimatu.
jadwiga emilewicz - Wojtek Wardejn
Fot. Wojtek Wardejn

"Papier jest w stanie przyjąć wszystko, natomiast czas pokaże, czy będziemy w stanie to zrealizować" - mówiła w porannej rozmowie Radia Poznań posłanka klubu PiS Jadwiga Emilewicz.

Niespełna 10 lat na zmianę technologiczną, ale także wyobraźmy sobie, ile stacji ładowania musimy postawić, a co za tym idzie, jakie moce energetyczne musimy mieć dostępne, żeby te wszystkie samochody naładować. To jest - powiedziałabym - bardzo śmiała teza przyjęta. Rzeczywiście ten komunikat PE - w dość też zaskakujący sposób przyjęty, bo zwróćmy uwagę, że został przyjęty ku zaskoczeniu wszystkich. Zresztą ta rozgrywka jest jeszcze niedokończona, bo będziemy mieć kolejne spotkanie w parlamencie w tym tygodniu w tej sprawie

- mówi posłanka. 

"Gdybyśmy sobie wyobrazili, że cała europejska flota samochodów, jest flotą elektryczną, to na pewno nie mamy tyle energii, żeby te samochody naładować" - mówiła Jadwiga Emilewicz.

Poniżej cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat:

Łukasz Kaźmierczak: My nie boimy się trzynastego rozmawiać o wszystkich tematach, także tych poważnych. Dziś rozmawiam z poznańską posłanką Klubu PiS Jadwigą Emilewicz, byłą minister rozwoju. Nie sprawdziłem, wiem tylko, że pani przyjechała do naszego studia samochodem i tak pytam - łącząc się też w bólu z moją sytuacją, czy pani jeździ samochodem spalinowym?

Jadwiga Emilewicz: Tak, jeżdżę samochodem spalinowym, nie ma wyjścia, by zjawić się w Radiu Poznań na 8.15 z Warszawy, nie ma innego środka lokomocji, jak tylko samochód.

Sprawdziłem, nie ma faktycznie żadnych połączeń. Podobno przyszłość należy do kolei, na razie musimy postawić na samochody. Samochody spalinowe, które być może nie będą w UE środkami, którymi będzie można się poruszać, dlatego, że Parlament Europejski zaakceptował propozycję Komisji Europejskiej. Podobno to jest najważniejszy krok i element pakietu Fit for 55, w którym po 2035 roku nie będzie można kupować takich samochodów w UE, czy też nawet produkować. To jest sytuacja, która stawia zupełnie do góry nogami cały rynek motoryzacyjny w UE i nasze domowe budżety.

Niespełna 10 lat na zmianę technologiczną, ale także wyobraźmy sobie, ile stacji ładowania musimy postawić, a co za tym idzie, jakie moce energetyczne musimy mieć dostępne, żeby te wszystkie samochody naładować. To jest - powiedziałabym - bardzo śmiała teza przyjęta. Rzeczywiście ten komunikat PE - w dość też zaskakujący sposób przyjęty, bo zwróćmy uwagę, że został przyjęty ku zaskoczeniu wszystkich: lewicowych środowisk w parlamencie, EEP. Zresztą ta rozgrywka jest jeszcze niedokończona, bo będziemy mieć kolejne spotkanie w parlamencie w tym tygodniu w tej sprawie. Rzeczywiście powoli modele komunikacji się jednak zmieniają. Te modele współdzielenia w zakresie zwłaszcza transportu takiego indywidualnego stają się coraz bardziej popularne. Ja oczywiście nie chcę sprowadzać samochodu do hulajnogi i mówić, że hulajnogi, jak widać, się sprawdzają i potrafimy je współdzielić.

Ale mają krótki zasięg.

I być może tak się będzie rozwijała komunikacja. Na pewno czekamy na jakiś przełom technologiczny w tym zakresie.

Bo na pewno nie możemy na tych elektrykach, które w tej chwili funkcjonują, opierać naszego funkcjonowania.

To prawda, chociaż wzrost sprzedaży rok do roku samochodów elektrycznych jest rzeczywiście bardzo duży.

To nadal kilkadziesiąt tysięcy...

Ja wczoraj rozmawiając z ekspertami, którzy powiedzieli: przy tych cenach, jakie mamy dziś za baryłkę ropy - dziś to około 120 dolarów, to spadek wobec poprzedniego rejestru, natomiast to jest bardzo wysoka cena. Przy takiej ceny benzyny w Europie zaczyna się opłacać jeździć samochodem elektrycznym.

Prąd też trzeba z czegoś wyprodukować.

Prąd trzeba z czegoś wytworzyć, po drugie, gdybyśmy sobie wyobrazili, że cała europejska flota samochodów, jest flotą elektryczną, to na pewno nie mamy tyle energii, żeby te samochody załadować, więc to jest wstrząsająca zmiana technologiczna, jaka nas czeka, pytanie, czy będziemy w stanie to zrealizować. Ustawa, papier jest w stanie przyjąć wszystko, natomiast czas pokaże, bo 10 lat to nie dużo. To trochę więcej niż jedna perspektywa finansowa, zobaczymy jaka będzie odpowiedź koncernów.

To jeszcze jest Rada UE, która może jeszcze podjąć jakieś decyzje.

Zwłaszcza, że przypomnijmy, tak są pewne rzeczy, których ja nie rozumiem kompletnie i ja się z nimi nie zgadzam, czyli tak zwana flota samochodów ekskluzywnych.

Tak, słyszałem, że szczególnie te włoskie marki mają być wyłączone, bo tak mało się ich produkuje.

Tak, one mają pozostać.

Ja to czytam tak - powiem brzydko - bogacze mogą sobie jeździć w takim razie samochodami spalinowymi i zatruwać, a biedota ma się w takim razie przestawić.

Dlatego ja myślę, że przed nami jeszcze długa droga, jeżeli chodzi o akceptację tego planu właśnie chociażby ze względu na takie egzotyczne, nieakceptowalne wyjątki.

Pani powiedziała, że papier zniesie wszystko, na papierze jest również w KPO zapisany podatek od tych pojazdów, które wytwarzają spaliny, emitują wyższy poziom zanieczyszczenia.

Przypomnijmy, że dyskusje o tym, że Polska jest takim szrotem Europy, to my mamy już od dawna. Jesteśmy tym krajem, który kupuje najwięcej używanych samochodów. Używanych to nie znaczy dwuletnich, ale 10 plus i że to jest niezdrowe, i szkodliwe dla nas, to chyba sobie zdajemy sprawę. Wycinane DPF z diesli to jest zmora.

CCC - cena czyni cuda.

Pytanie, jaką cenę zdrowotną przyjdzie nam zapłacić za tego typu eksperymenty, więc są tego typu rozwiązania. Musimy podnieść cenę dla tych, którzy trują. Jeżeli decydują się na trucie, to muszą płacić trochę więcej, więc to nie jest  tak, że to jest narzucone przez kogokolwiek. Ja pamiętam dyskusje na ten temat od 2016 roku. My mamy też bardzo archaiczny system akcyzowy, jeszcze z PRL tak naprawdę. Kwestia pojemności silnika jest czymś, od czego płaci się wyższe podatki. Tutaj w tym przypadku KPO normalizuje sytuację.

Ja się tak zastanawiam nad tymi zmianami na rynku motoryzacji także w kontekście tego, co mówi niemieckie stowarzyszenie motoryzacyjne, że to jest zbyt ambitne i kosztowne i w tej chwili w ogóle sprzeczne z interesami rynku, narzucenie takich obciążeń dla posiadaczy samochodów spalinowych. Z drugiej strony branża motoryzacyjna odpowiada za 7 procent europejskiego PKB i przychodzi mi do głowy pytanie, które padło w weekend podczas jednego z paneli w czasie konferencji Polska Wielki Projekt - trzydniowego spotkania, podczas którego mówi się o nowej sytuacji w Europie, jeden z paneli miał tytuł: Gospodarka liberalna - koniec gospodarki liberalnej, bo przechodzimy na gospodarkę wojenną. Tak się zastanawiam, czy Europa faktycznie przechodzi na gospodarkę wojenną w tej sytuacji?

Są dwa elementy. Jest sytuacja wojny, która zmienia bardzo dużo w gospodarce i zielona agenda europejska, która jest absolutnie obok wojny. Zielona agenda, to jest naprawdę odejście od gospodarki wolnorynkowej, bo gdzie się ustala poziom konkurencyjności w regulacji właśnie, bo jeżeli my mówimy o tym poziomie emitowania CO2, który ma wpływ taki, a nie inny na cenę produktu czy usługi na koniec, to nie jest rynkowa regulacja, to nie jest optymalizacja zysku i minimalizacja kosztów produkcji. Wręcz przeciwnie, te koszty zaczynają być wyższe ze względu na regulacje. Tak, że przyjęcie pewnej zielonej agendy jest absolutną zmianą paradygmatu rozwoju gospodarczego. Czy tak duże i tak silne, jak zaproponowane w pakiecie Fit for 55, przyniesie zamierzone efekty? Bo przypomnijmy, jaki był cel tego pakietu, to była nie tylko kwestia dbałości o ochronę środowiska czy spłacenie długu, jaki Europa zaciągnęła wobec przyrody od XIX wieku, czyli od ekstensywnej gospodarki, od pierwszej rewolucji przemysłowej. Przypomnijmy, wycięto hektary lasów w Wielkiej Brytanii czy Europie Zachodniej na potrzeby funkcjonowania przemysłu.

Myśmy nie wycinali.

Myśmy w tym w umiarkowany sposób uczestniczyli, ale jeżeli Europa chce spłacić troszeczkę dług, ale z drugiej strony Europa końca lat 90. i początku XX wieku, która zdaje sobie sprawę, że straciła przewagę konkurencyjną i szuka tych przewag. Stara się ustanowić globalne trendy.

Ale Chiny i USA ustanawiają sobie.

To prawda, ale aczkolwiek widzimy, że te zmiany następują także w Chinach i w USA. Największe farmy fotowoltaiczne...

Są w Chinach.

Wiatrowe powstają w Chinach, tylko pytanie w tej teorii ekonomii jest proste: ten, kto pierwszy wymyśla nowy standard, pierwszy wdraża, wcale nie jest największym beneficjentem.

Tak się zastanawiam nad tymi kosztami, zyskami, stratami, to nie jest tak, że tylko się traci na zielonej agendzie, też są państwa, które zarabiają, w ogóle potrafią zarabiać w czasie wojny. Tak jest z Niemcami teraz. Zupełnie teraz zmienię temat. Ambasador Ukrainy w Niemczech napisał, że Niemcy w styczniu i kwietniu tego roku zwiększyły import z Rosji o 60 procent w stosunku do ubiegłego roku, kiedy żadnej wojny nie było. Jak to jest z tą gospodarką wojenną, bo tutaj wygląda na to, że to kwitnie w najlepsze.

To jest pytanie, jakie są cele i jaką cenę my płacimy za wartości europejskie. Jeżeli te wartości - uważamy, że są podstawą dobrego i sprawnego funkcjonowania, to tego typu historia, z jaką mamy do czynienia właśnie w Niemczech, wydaje się niedopuszczalna. Kiedy my mówimy o zakazie importu węgla od razu, a jesteśmy jedynym krajem w Europie, bo wszystkie pozostałe państwa, choć zgodziły się na ten zakaz, wprowadziły okres przejściowy do sierpnia.

My jak zawsze po stronie wartości.

My jesteśmy po tej jasnej stronie mocy, ale z drugiej strony też wiemy, że zdecydowane, radykalne cięcie, zdecydowanie odcięłoby tlen Kremlowi do prowadzenia tej wojny. Jedyne aktywa, jakie Rosja posiada, to są surowce.

A drugą ręką Niemcy ten tlen dostarczają, czego dowodzą statystyki.

Nie chcę powiedzieć o tym, że się na wojnie zarabia.

Baron Rothschild powiedziałby, że tak.

Ale my mamy Wokulskiego w rodzimej literaturze. Natomiast warto pomyśleć o tym, o czym mówi prezydent Ukrainy dziś, czyli o odbudowie Ukrainy, o tym, jaka będzie w tej odbudowie rola Polski, polskich firm i myślę, że to dziś jest bardzo ważna rzecz, nad którą warto się zastanowić.

Pani podczas panelu, w którym pani brała udział, podczas konferencji Polska Wielki Projekt, to był panel dotyczący Trójmorza - Trójmorze wobec mocarstw, pani tam wróciła do tematu Niemiec i tam ciekawa teza padła. Dlatego mówię o tym, jak Niemcy handlują z Rosją, jak postrzegana jest też rola Niemiec od strony dostarczania sprzętu militarnego. Pani mówi, że społeczeństwo niemieckie tego nie kupuje i to jest zupełnie nowa sytuacja za naszą zachodnią granicą.

Tak, na ile pamiętam literaturę, ale też na ile świadomie pamiętam politykę niemiecką, to cały ten okres, który nazywamy okresem Angeli Merkel w najnowszej historii Niemiec, był okresem, w którym opinia publiczna - od prawa do lewa - popierała panią kanclerz i rząd przy różnych wahnięciach, gdzie czasopisma od prawe do lewej strony właściwie wspierały politykę Angeli Merkel. Mamy do czynienia pierwszy raz w historii najnowszej Niemiec, kiedy opinia publiczna i czasopisma i media, są największym krytykiem kanclerza Scholza i jego gabinetu. Nie ma zgody w Niemczech na taką politykę Scholza, jaką prowadzi, czyli politykę - nie pognębiajmy Rosji, oczywiście promujemy wartości, ale bez przesady ze wspieraniem Ukrainy. To jest moment historyczny też dla Polski na pewną rekonstrukcję relacji z Niemcami, bo jeśli w sobotę wywiad prezydenta Dudy jest omawiany w prasie niemieckiej, że Duda ma rację...

Grube, mocne słowa pod adresem Niemiec tam padają.

I prezydent Polski ma rację, to jest sytuacja bez precedensu.

Niemieckie media mówią, że prezydent Polski ma rację.

Tak jest, bardzo dawno nie mieliśmy takiej sytuacji.

Jeszcze wrócę do zielonej energii, sytuacja w drugą stronę. Ten sam PE, który przyłożył rękę do tego pomysłu podatku od spalin, jednocześnie cofnął do dalszych prac w komisji te najbardziej ambitne projekty dotyczące Fit for 55. Czy to też wynika z tego, że mamy wojnę? Chodzi między innymi o kwestię ETS, czyli handlu emisjami, podejście do tego. Tam miały być bardzo wyśrubowane normy, okazuje się, że nie ma na to woli politycznej.

Miało być wyłączenie niektórych sektorów - chociażby takich, jak grzewczy, ciepłowniczy przed zimą, która będzie, wiemy, bardzo bolesny dla wszystkich. Kanclerz Scholz w ubiegłym tygodniu powiedział: wprowadzam program oszczędzania energii, bo czeka nas trudna zima. To jest roztropny krok PE, że w sytuacji poważnego kryzysu gospodarczego nie jedzie na ścianę i byłoby też pewnie roztropniej, by też w zakresie transportu indywidualnego to podejście było nieco inne, choć tak, jak powtarzam, rzeczywistość może boleśnie zweryfikować te decyzje, bo może się okazać, że nie będzie technologii, nie będzie prądu, żeby ten transport się tak zmienił.

Wtedy zostanie zapis na papierze przynajmniej do momentu, kiedy nie będzie takiej możliwości.

To cofnięcie PE pokazuje, że dobrze, że mamy sojuszników i to było też słychać na kongresie Polska Wielki Projekt, gdzie byli europosłowie nie tylko z grupy politycznej, w której jest PiS, ale też z EEP - Czesi na przykład, którzy mówili, że w sojuszu z Polską chcą chociażby ochronić swój sektor ciepłowniczy, bo włączenie go w taki sposób do ETS, jak chciałaby Komisja Europejska, sprawi, że ludzie będą mieli bardzo zimno i będziemy mieć kłopoty z zimą w tym roku.

Pani też mówiła o tym sojuszu, że on coraz bardziej przekształca się w sojusz gospodarczy. Polityka to są fajne i miłe więzy, ale tak naprawdę te rzeczywiste sojusze, które trzymają, rodzą się przez system powiązań gospodarczych, jak w Trójmorzu. Trójmorze może się dla nas okazać takim wyjściem z sytuacji i wypłynięciem na szerokie morze.

Idee są ważne, ale jak mówił Winston Churchill w polityce nie ma przyjaźni, w polityce są interesy, więc jeżeli za nim nie idzie interes taki namierzalny, policzalny zwłaszcza w demokracji, gdzie politycy muszą się nieustająco weryfikować ze swoją opinią publiczną, to poza pewnymi celami musi być ten konkretny, twardy, ekonomiczny interes, który także wspiera interesy bezpieczeństwa tego regionu. To jest 22 procent ludności Europy, 12 państw Trójmorza, to jest bardzo znaczący pas nie tylko ziemi na mapie Europy, ale też miejsce bardzo intensywnego zainteresowania Chin chociażby, więc pewne inwestycje, które nie były planowane, drogowe, kolejowe połączenia, które są raczej po osiach wschód- zachód, to tutaj kierunek północ-południe jest bardzo istotny, by ten transport był szybszy i sprawniejszy, i drogowy i kolejowy. Ja mówiłam o tym bardzo wyraźnie, infrastruktura energetyczne, elektryczna, jak i gazowa - wiemy doskonale - nowe połączenia gazowe będą niezbędne, jeżeli mówimy "nie" dla gazu rosyjskiego. Będziemy szukać pewnie w basenie Morza Śródziemnego, z innych kierunków i gazociągi będą wtedy biegły właśnie przez państwa Trójmorza, więc to są inwestycje strategiczne dla tego regionu i w konsekwencji strategiczne dla bezpieczeństwa Europy.

Wydaje mi się, że to wszystko w najbliższych miesiącach będzie się rozstrzygać.

Żyjemy w ciekawych czasach na pewno, trudnych niezwykle.

Potraktuję to jako wyzwanie, które jest jednocześnie mimo wszystko potencjałem rozwojowym dla naszego kraju.

Odpowiednio wykorzystany na pewno, choć pamiętajmy, że tu walka toczy się naprawdę o nasze bezpieczeństwo.

https://www.radiopoznan.fm/n/uQsjHt
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 07:00 08:00 09:00 10:00 11:00

@TWITTER