Tomasz Łęcki zadeklarował, że jeśli będzie taka potrzeba i wyraźna wola ukraińskiego rządu - do Poznania może przyjechać część lwowskiej kolekcji. W zeszłym tygodniu dyrektor Łęcki pojechał z transportem darów. Dostarczono m.in. środki do zabezpieczenia dzieł sztuki na wypadek ich ewakuacji. Jest w stałym kontakcie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem we Lwowie - Tarasem Woźniakiem.
Zastanawianie się nad tym jest wyłączną domeną strony ukraińskiej i my nie będziemy oceniali, nie będziemy namawiali do tego, choć, co mi się bardzo podobało, pan Taras Woźniak, zbiory lwowskie to dziedzictwo zarówno Ukrainy, jak i Polski. To, co się teraz dzieje to jest ogromna szansa, bo przeszłości nie da się wymazać. Otwieramy absolutnie fenomenalny okres, to doświadczenie (pomoc Polski) buduje nowe doświadczenie w tych relacjach i nawet z punktu widzenia tych wielkich interesów - polskich i ukraińskich - jest bezcenne. Więzi międzyludzkie, to, co robią Polacy, nie tylko muzea, jest absolutnie nie do wymazania z pamięci.
Tomasz Łęcki i Taras Woźniak współpracują od dawna. Muzea, którymi kierują, planowały wspólne przedsięwzięcia i we Lwowie i w Poznaniu – np. prezentacj dzieł polskich mistrzów (m.in. Jacka Malczewskiego).