"Razem działamy i świętujemy". Dzień Strażaka w Kępnie
Pierwsza połowa sobotniego spotkania nie była porywająca w wykonaniu gospodarzy. Płocczanie stworzyli sobie więcej okazji bramkowych, ale to Lech prowadził 1:0. W 30. minucie piękna bramkę z rzutu wolnego zdobył Luis Palma. Wisła doprowadziła do wyrównania na początku II połowy, a gola strzelił Słoweniec Zan Rogelij.
Wypełniony po brzegi stadion przy Bułgarskiej znów mógł się jednak cieszyć w 59. minucie, kiedy to głową do siatki trafił Patrik Walemark. Chwilę później bohaterem Kolejorza był bramkarz Bartosz Mrozek, który obronił rzut karny podyktowany za zagranie ręką Mateusza Skrzypczaka.
Wisła ostatecznie wyrwała jeden punkt. Wyrównującą bramkę zdobył w doliczonym czasie gry wychowanek Lecha Poznań Marcin Kamiński.
W zdobycie mistrzostwa Polski w tym sezonie nie wątpił obrońca Lecha Robert Gumny.
Po wiosennym meczu z Koroną mówiłem, że atakujemy mistrzostwo Polski i tak naprawdę nie zwątpiłem w tym sezonie ani razu. Był moment, że wyglądaliśmy słabiej, ale nie myślało się, że możemy nie zdobyć tytułu. Celem przed sezonem był tytuł, wywalczyliśmy go kolejkę przed końcem i w ogóle nie jestem zaskoczony
– powiedział Gumny.
Nagrodą za mistrzostwo Polski jest gra w eliminacjach piłkarskiej Ligi Mistrzów. Lech rozpocznie grę od drugiej rundy i będzie rozstawiony we wszystkich z czterech rund.
Po ostatnim gwizdku nastąpiła ceremonia dekoracji mistrzów Polski, a puchar podniósł w górę kapitan Mikael Ishak.
Kibice Lecha Poznań świętowali do późna zdobycie przez piłkarzy kolejnego Mistrzostwa Polski. Fani „Kolejorza” późnym wieczorem przeszli ze stadionu miejskiego na Międzynarodowe Targi Poznańskie, gdzie zaplanowano mistrzowską fetę.
Sympatycy Kolejorza do późnych godzin świętują mistrzostwo swojej drużyny, śpiewając stadionowe przyśpiewki i urządzając pokazy pirotechniczne.