W 10. minucie, po niezbyt udanym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę w polu karnym zgrał w kierunku bramki Szwed Leo Bengtsson, a z bliska do siatki trafił głową jego rodak Ishak. Wcześniej to gospodarze cieszyli się z trafienia Michała Rakoczego, ale sędzia słusznie odgwizdał w tej sytuacji spalonego.
W drugiej połowie Górnik przejął inicjatywę i częściej atakował, ale dobrze broniący Kolejorz nie pozwalał rywalom na stwarzanie groźnych sytuacji podbramkowych. W doliczonym czasie gry znakomitej okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Yannick Agnero, który z dwóch metrów nie trafił do bramki.
Obrońca Lecha Michał Gurgul cieszył się po meczu z przełamania po słabym początku rundy.
Zawsze dobrze jest przełamać złą passę i mam nadzieję, że jest to dobry prognostyk na dalszą część sezonu. Dla nas ten mecz nie był żadnym strachem, tylko chcieliśmy pokazać, że te dwie porażki, to nie jesteśmy my i że potrafimy wygrywać i że to udało nam się zrobić
- przyznał Gurgul.
Dzięki tej wygranej lechici wciąż mogą mieć nadzieję na obronę mistrzostwa Polski. W następnej serii gier Kolejorz zagra u siebie z Piastem Gliwice.