Już rzut oka w tabelę wskazuje, że łatwo nie będzie. Radomiak plasuje się wyżej i ma od Lecha jeden punkt więcej – 22, przy 21 punktach Kolejorza. Tak – pamiętamy o meczu zaległym w Gliwicach, ale póki co, żadnych punktów doliczyć za to nie można. Natomiast wrażenia nie robi wyjazdowy bilans zespołu z Radomia, bo na dorobek na obcych boiskach tej drużyny składa się zaledwie jedna wygrana oraz dwa remisy i cztery porażki. No ale trzeba pamiętać, że Lech w tym sezonie fatalnie spisuje się na własnym boisku, gdzie wygrał dwa z ośmiu spotkań. Głosy domagające się głowy trenera Nielsa Frederiksena, pewnie jeszcze zbyt pochopne, słychać coraz częściej.
Nie czekano natomiast w Radomiu i pod koniec października Joao Henriquesa zmienił inny Portugalczyk – Goncalo Feio, świetnie w ekstraklasie znany. Efekt – dwa mecze i dwie wygrane, w tym ta jedyna wyjazdowa, w Gdańsku z Lechią.
Piłkarze Lecha podczas reprezentacyjnej przerwy tradycyjnie trenowali w okrojonym składzie i to dosyć długo. Dopiero w piątek w klubie ma się zameldować Luis Palma wracający ze zgrupowania i meczów kadry Hondurasu. A powroty bywają różne – np. on i Gisli Thordarson z Islandii na północnoamerykański mundial nie awansowali. Z kolei polscy młodzieżowcy – Michał Gurgul i Antoni Kozubal do szatni przy Bułgarskiej weszli z podniesionym czołem, bo ich kadra w eliminacjach młodzieżowych mistrzostw Europy ograła Włochów oraz Macedończyków i prowadzi w tabeli z kompletem punktów. Ponadto zawsze można zadać pytanie, w jakim składzie Lech będzie zdolny do gry, bo kontuzje to coś, co w większym lub mniejszym stopniu prześladuje poznaniaków od początku sezonu.
Niemniej, nie zważając na okoliczności, sytuację w tabeli i wszelkie inne uwarunkowania Lech musi z Radomiakiem sobie poradzić. Więcej punktów tracić nie wolno, szczególnie u siebie, więc będzie trzeba zacisnąć zęby, pokazać wszystko co najlepsze i gości z Mazowsza odprawić do domu z kwitkiem.
Mecz Lecha z Radomiakiem komentują Dawid Cytrowski i Grzegorz Hałasik.