NA ANTENIE: Uspokojenie wieczorne
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Zanieczyszczenia miały zalać cenny zabytek. Jak było naprawdę?

Publikacja: 02.03.2026 g.11:08  Aktualizacja: 02.03.2026 g.11:13 Szymon Majchrzak
Poznań
Wpisy w mediach społecznościowych sugerowały, że deweloper wylewał do Fortu Va zanieczyszczenia budowlane. Opublikowane relacje szybko wywołały krytyczne komentarze. Weryfikacja tych sensacyjnych informacji, podawanych przez popularny profil na Instagramie, pokazuje jednak, że sprawa wygląda inaczej, niż przedstawiono ją w internecie.
ścieki rura ściekowa - pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay.com

Spis treści:

    Fort Va to cenne miejsce - zabytek i świadek historii. Był szturmowany podczas Bitwy o Poznań i intensywnie ostrzeliwany. Ma również dużą wartość przyrodniczą. Nie bez przyczyny wchodzi w skład obszaru Natura 2000. Nie dziwi, że doniesienia o jego rzekomym zanieczyszczaniu wywołały emocje.

    „Deweloper w formie”

    Tymi słowami drwił w ostatnich dniach autor wpisów na profilu poznanmoment. W relacjach opublikowanych na Instagramie można było przeczytać, że firma budująca osiedle przy ul. Lechickiej w Poznaniu „przerzuciła przez płot rurę, z której lecą zanieczyszczenia budowlane”, trafiające na teren fortu. Na dowód pokazano zdjęcia. Faktycznie widać na nich wylewającą się ciecz – jaką? Trudno ocenić.

    W wiadomości wysłanej do autora profilu i błyskawicznie przez niego udostępnionej opisano też rzekomą „interwencję osób działających przy forcie”. Ich działania miały polegać na odrzucaniu rury, która wracała na teren zabytku. Co więcej, po jednej z takich sytuacji pięciu robotników miało ruszyć na interweniujących, wśród których był sześciolatek, z zamiarem pobicia.

    Szybka reakcja opiekunów

    Do sprawy odnosi się oświadczenie opublikowane na Facebooku „Poznań Va Poznań”. To strona prowadzona w ramach Stowarzyszenia Kernwerk, opiekującego się zabytkiem z upoważnienia właściciela - Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”. Jak piszą o sobie jej autorzy, „skupia osoby, którym nie jest obcy dalszy los Twierdzy Poznań, a zwłaszcza Fortu Va”. W komunikacie zapewnili, że rzekome „nieczystości” to zwykła woda opadowa.

    Zgodzili się na jej przepompowywanie, ponieważ okolice fortu należą do najsuchszych w Poznaniu. Woda z terenu budowy jest wykorzystywana do podlewania drzew: „nawilża grunt i pozwala im
    przetrwać suche lato”. Dodali, że zgoda wynikała również z dodatkowego wsparcia udzielanego przez dewelopera przy pracach wymagających użycia koparki.

    Fake news mocniejszy niż tłumaczenia

    Liczba reakcji, komentarzy i udostępnień wpisów opiekunów fortu pozwala ocenić, że wiarygodne wyjaśnienia dotarły do kilkuset odbiorców. Dla porównania – niezweryfikowane relacje podane dalej na profilu poznanmoment mogło zobaczyć nawet kilkadziesiąt tysięcy osób. Internauci komentowali „państwo z kartonu”. Określenie to bardziej pasowałoby jednak do rzetelności udostępnianych informacji.

    https://www.radiopoznan.fm/n/ktjMxO