"Rozmowa była pełna emocji" - mówi szefowa klubu radnych KO o spotkaniu z J. Jaśkowiakiem
Zanim przystąpimy do jakiejkolwiek oceny, warto uświadomić sobie, że część informacji pojawiających się w infosferze, nie jest prawdziwa. Ponadto z badań psychologów społecznych wynika, że na to jak odbieramy docierające do nas informacje, ogromny wpływ ma nasza kondycja psychiczna i fizyczna.
Jeśli czujemy, że myślenie o wojnie, albo nawet nasze osobiste i życiowe problemy sprawiają, że odczuwamy przewlekły stres, zadbajmy o obniżenie jego poziomu. Im gorsze jest nasze samopoczucie, tym bardziej jesteśmy podatni na wpływy i na to, że informacje skonstruowane w taki sposób, aby wywołać w nas lęk, trafią na podatny grunt.
Dezinformacja dociera do nas bardzo łatwo, dlatego, że działa na emocje
– mówi Anna Mierzyńska, analityczka specjalizująca się w dezinformacji.
Warto uświadomić sobie, że wiele zależy po prostu od tego, jak się czujemy.
Przede wszystkim to, czy się bardzo boimy, czy nie. I ten lęk nie musi być uświadamiany, wystarczy, że w nas jest i że lękowo reagujemy na informacje, które do nas docierają
– dodaje ekspertka Anna Mierzyńska.
Doskonale było to widać w trakcie pandemii, gdzie w wyniku niepewności jedni szukali pociechy w religii, inni w nauce, a pewna grupa zaczęła wierzyć w teorie spiskowe, które upraszczały im rzeczywistość.
Te teorie spiskowe, to oczywiście rodzaj głębokiej dezinformacji
– mówi A. Mierzyńska.
Już sama świadomość tego, że nie wszystkie informacje pojawiające się w różnych przestrzeniach są prawdziwe sprawia, że przyglądamy się im bardziej krytycznie.
Warto zastanowić się nad tym, które media uznajemy za wiarygodne, a którym nie warto ufać. Warto też ocenić, które medium przeglądamy sobie dla rozrywki – tak jak media społecznościowe i wtedy możemy nie zwracać uwagi na informacje dotyczące aktualności, czy polityki, które się tam pojawiają. Jeżeli i tam pojawi się jakaś wiadomość, która jest dla nas ważna, to sprawdzamy ją w źródłach, które oceniliśmy jako wiarygodne.
Potrafiąc ocenić poziom swojej kondycji psychicznej, ucząc się obniżania poziomu stresu i jednocześnie wiedząc, jakie źródła informacji uznajemy za wiarygodne, możemy trafnie ocenić czy informacje, które do nas docierają są prawdziwe, czy nie. Dopiero po takiej ocenie powinniśmy zareagować.
Niestety w chaosie informacyjnym, który jest, reagujemy w zupełnie inny sposób. Reagujemy natychmiast, czasem widząc tylko nagłówki, nie czytając nawet pełnej treści informacji, przekazujemy informacje dalej, zarażając tym innych naszych znajomych, nie zastanawiając się w ogóle skąd ta informacja się wzięła
– mówi Anna Mierzyńska, analityczka specjalizujące się w dezinformacji.
W ten sposób, często nieświadomie sami przyczyniamy się do jeszcze większej dezinformacji.
Cała rozmowa z Anną Mierzyńską: KLIKNIJ