Konsultacje społeczne! Dla kogo? Dlaczego?
Potwierdziła, że Jarek zajmował się aferami gospodarczymi. Oskarżony w tej sprawie były poznański senator Aleksander Gawronik nie przyznaje się do winy.
Wezwana do sądu kobieta mieszkała z Jarosławem Ziętarą. Była w mieszkaniu, gdy 1 września 1992 wyszedł rano do pracy i ślad po nim zaginął. - Był to czas, kiedy nie było komórek, w domu nie było też telefonu - wyjaśniała. Dziennikarz do redakcji nie dotarł. Okazało się, że tego dnia wyszedł z domu bez dokumentów i notatników, które zawsze miał ze sobą
Świadek mówiła, że dziennikarz interesował się polityka, ale też gospodarką. - Wiem, że był na granicy. Nie wiem czy zajmował się nielegalnym przekraczaniem granicy czy interesowały go nielegalne interesy (graniczne) - mówiła.
Kobieta przyznała też, że Jarek był bardzo skryty i o tym, czym się zajmuje, nie mówił rodzinie, a nawet kolegom z pracy. Według prokuratury dziennikarz zginął z powodu przygotowywanych przez siebie publikacji, dotyczących tzw. poznańskiej szarej strefy gospodarczej. Miał wpaść na ślad organizowanego na ogromną skalę przemytu spirytusu.
Od dziś do zakończenia procesu oskarżony nie rozmawia już z dziennikarzami o postawionych mu zarzutach. To efekt publikacji prasowych na jego temat.
Magda Konieczna/jc/szym