Zbadał je Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach. W tej chwili policjanci analizują wyniki. Dla dobra śledztwa na razie nie zdradzają szczegółów. Według naszych informacji, firma podejrzewana o zatrucie rzeki wynajęła prawników, a każdy ruch śledczych w tej sprawie jest bacznie obserwowany.
Nasi informatorzy, którzy wcześniej chętnie przekazywali informacje na temat postępów śledztwa, w ostatnich dniach odmawiają jakichkolwiek komentarzy. Mówi się o "potężnym przeciwniku", który zamierza się skutecznie bronić przed ewentualnymi zarzutami, dotyczącymi zatrucia przez niego rzeki.
Setki śniętych ryb wypłynęły na powierzchnię Warty pod koniec października.
Jacek Butlewski/mk/int