- Przy zarzucie zabójstwa oskarżony musi mieć nowego obrońcę. Bez obrońcy sąd nie może prowadzić postepowania - tłumaczył sędzia Paweł Spaleniak.
Syn zamordowanych Hubert Krauze jest przekonany, że oskarżony świadomie torpeduje proces. Choć proces nie ruszył - dzieci zamordowanych, które są oskarżycielami posiłkowymi w sprawie, wiedzą, jakiej kary będą się domagać dla oskarżonych. - Będziemy wnioskowali o dożywotniego pozbawienia wolności dla każdego z oskarżonych za podwójne zabójstwo - mówi Hubert Krauze.
Obrońca drugiego oskarżonego mecenas Eugeniusz Michałek przed rozpoczęciem sprawy nie chce jej komentować. Sąd spróbuje rozpocząć proces na początku przyszłego miesiąca.
Do tragedii doszło 21 marca ubiegłego roku. Dwaj mężczyźni, jeden z Piły, drugi z Wałcza weszli do leśniczówki na skraju Dobrzycy i jej mieszkańcom zadali ciosy nożem, potem okradli ją i podpalili. - Zapukali do drzwi, a kiedy im otwarto, wdarli się dalej, w głąb mieszkania. Wybrali ten dom prawdopodobnie dlatego, że stał na uboczu. Zrabowali pieniądze, broń i samochód, który potem porzucili i spalili w okolicach Piły - mówi prokurator rejonowa w Złotowie, Anna Pacholik.
Mężczyznom grozi kara od 12 lat do dożywocia. Spalona lesniczówka nie została odbudowana. Nadleśnictwo Zdrojowa Góra przeniosło leśnictwo w inne miejsce.