Pożar wybuchł w budynku o powierzchni ponad tysiąca metrów kwadratowych, w którym szyje się odzież, materiały obiciowe i montuje meble. Z ogniem walczyło prawie 30 zastępów straży pożarnej ze Złotowa, Piły i Człuchowa. Akcja była niezwykle trudna ze względu na łatwopalne materiały oraz duże zadymienie.
W jednym z budynków został uszkodzony dach, który grozi zawaleniem. Ze wstępnym ustaleń wynika, że nikt w związku z pożarem nie został poszkodowany. Pracownicy sprawnie ewakuowali się na zewnątrz. Na miejscu wciąż trwa akcja gaśnicza.
- Ogień udało się już opanować - informuje Radio Poznań st. asp. Kazimierz Wiebskowski z Komendy Powiatowej PSP w Złotowie. Na miejsce jedzie z Poznania kontener sprzętu ochrony dróg oddechowych.
AKTUALIZACJA, godz. 20:00
Pożar fabryki mebli w Zakrzewie zażegnany. Do rana potrwa zabezpieczanie terenu i dogaszanie małych źródeł ciepła, jednak najgorsze już za nami - powiedzieli naszemu korespondentowi strażacy. Na miejscu wciąż pozostało kilkanaście jednostek straży pożarnej, jednak jest to działanie standardowe.
Wstępnie, obie hale produkcyjne o łącznej powierzchni 1400 m2 zostały zniszczone. W jednej z nich częściowo zawalił się dach. Fabryka zatrudniała około 30 pracowników, na szczęście nikomu nic się nie stało. Nieznane są jeszcze przyczyny pożaru, jednak nieoficjalnie mówi się o czynniku ludzkim.
AKTUALIZACJA, godz. 23:00
Ugaszono pożar w Zakrzewie. Strażacy całkowicie zakończyli działania gaśnicze. Na miejscu pozostały tylko trzy miejscowe jednostki straży pożarnej, które będą doglądać pogorzeliska.
W pożarze spłonęły dwie hale w których produkowano meble i ubrania. - Tak wielkiego pożaru nie mieliśmy w naszym regionie od wielu lat - mówi rzecznik prasowy złotowskiej straży pożarnej Kazimierz Wiebskowski.
Z ogniem walczyło około 130 strażaków z powiatu złotowskiego i pilskiego. Pożar bardzo szybko objął obie hale produkcyjne, a dym było widać nawet z odległych miejscowości. - Masakra, kłęby czarnego dymu, ogień na 6 metrów w górę - relacjonuje pan Wojciech mieszkający obok fabryki. - Widziałem w ogóle całe zdarzenie jak zaszło, trwało to wszystko raptem 15 minut i płomienie były na 30 metrów w powietrze. Dym było w Jastrowiu widać - dodaje mieszkaniec Zakrzewa.
Strażacy opanowali sytuacje po blisko 4 godzinach akcji. Do rana potrwa doglądanie pogorzeliska. Niestety fabryka, która zatrudniała około 30 pracowników, została doszczętnie zniszczona. Wstępne straty szacowane są na kilka milionów złotych.