Według zapowiedzi demonstrować może od kilkuset do kilku tysięcy ludzi. To ich odpowiedź na projekt ustawy, która ma zakazać przerywania ciąży (teraz dopuszczalne to jest w trzech sytuacjach). Obie strony sporu spotkały się dziś w Radiu Merkury. W porannej rozmowie "Jest taka sprawa" przedstawicielka ruchu pro-life przekonywała, że ustawa o ochronie płodu ludzkiego z 1993 roku to zły kompromis.
- Ta ustawa nie chroni życia nienarodzonych dzieci. Chcemy, żeby każde dziecko miało w Polsce prawo do życia, niezależnie od tego czy wykryje się u niego Zespół Downa, Zespół Turnera czy inną chorobę. Naturalną konsekwencją ciąży jest urodzenie dziecka. Dziecko kobiety zgwałconej ma prawo do życia, a przerywanie ciąży to straszny zabieg - mówi Natalia Klamycka z Fundacji "Pro Prawo do Życia".
- Jeśli ta ustawa zacznie obowiązywać, to życie kobiet w ciąży będzie zagrożone. Ustawa zakazuje ratowania zdrowia kobiety, gdy jest prawdopodobne, że w wyniku ciąży może stracić wzrok. Jest tylko jedna sytuacja, w której lekarz jest zwolniony od odpowiedzialności karnej i to jest tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. To znaczy, że nigdy nie będzie można zaplanować zabiegu by uratować życie czy zdrowie - mówi prawnik Karolina Jankowska, która wspiera grupę "W naszej sprawie". (cała rozmowa poniżej)
Protest pod hasłem "W naszej sprawie" w sobotę na Placu Mickiewicza w Poznaniu. Równocześnie Komitet "Stop Aborcji" zaczyna zbiórkę podpisów pod projektem ustawy zakazującej aborcji. Inicjatorzy akcji muszą zebrać ich 100 tysięcy, by projektem ustawy zajął się Sejm.
Maciej Kluczka/pś/szym