Elastyczny czas pracy - tak czy nie?
Proces wzbudził ogromne zainteresowanie nie tylko wśród polskich dziennikarzy. Do poznańskiego sądu przyjechały ekipy dwóch programów telewizji niemieckiej.
Oskarżeni na salę rozpraw zostali doprowadzenie z aresztu. Wszyscy mają taki sam zarzut - kradzież trzech samochodów marki Mercedes Sprinter.
Samochody były warte od 20 do 35 tysięcy euro. Oskarżeni pojechali do Niemiec na prośbę Tomasza S. - prawdopodobnie organizatora kradzieży. Ten mężczyzna jest ciągle poszukiwany - wysłano za nim list gończy, będzie też ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania.
Do kradzieży doszło w połowie października ubiegłego roku w Hoppegarten pod Berlinem. Zginęły w sumie trzy auta, w tym jedno z 12 trumnami, które miały trafić do krematorium w Miśni. Po tygodniu odnaleziono najpierw samochód, którym transportowano zwłoki, a następnie, w lesie w okolicy Królikowa w Wielkopolsce, trumny. Biegli w Poznaniu potwierdzili, że ciała nie zostały zbezczeszczone i trumny wróciły do Niemiec. W tej sprawie sąd do tej pory skazał jedną osobę. Dawid J. przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze. Sąd skazał go na karę 11 miesięcy więzienia. Teraz jest świadkiem w procesie pozostałej trójki oskarżonych. Oskarżonym grozi do 8 lat więzienia.