Połowa tych tragicznych zdarzeń to nadal pożary sadzy w przewodach kominowych. W Koninie i powiecie konińskim w tym sezonie grzewczym odnotowano na razie 34 pożary związane z ogrzewaniem budynków, a 25 z nich to pożary sadzy w kominie. - To nasza wina, ponieważ nie czyścimy przewodów dymowych i spalinowych – mówi Sebastian Andrzejewski z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Koninie.
Jeżeli opalamy swoje domy paliwem stałym. Mamy tu na myśli drewno, groszek, pelet, węgiel, takie zanieczyszczenia z przewodów dymowych usuwamy raz na 3 miesiące. Jeżeli opalamy gazem ziemnym czy gazem z butli propan-butan lub olejem opałowym, takie zanieczyszczenia usuwamy raz na 6 miesięcy
- zaznacza.
Zgodnie z przepisami przynajmniej raz w roku nasza instalacja musi być również sprawdzona przez kominiarza. Andrzejewski zachęca również do założenia czujnika tlenku węgla.
Kilka lat temu około 500 czujników przekazaliśmy na teren miasta i powiatu konińskiego. Taki czujnik właśnie ostrzegł mieszkańców o zagrożeniu. Być może dzięki niemu te osoby dzisiaj nadal z nami funkcjonują i żyją
- zaznacza Andrzejewski.
Przypomnijmy, że minister spraw wewnętrznych i administracji podpisał rozporządzenie, które wprowadza powszechny obowiązek stosowania urządzeń do wykrywania pożaru i tlenku węgla. Każdy nowopowstały budynek mieszkalny i ten świadczący usługi hotelarskie musi posiadać czujnik dymu. Ponadto każdy nowy budynek, w którym odbywa się proces spalania paliwa stałego czy ciekłego dodatkowo czujkę tlenku węgla. W budynkach już istniejących, np. domach, muszą się one pojawić za 5 lat.