9 lat temu policjanci podczas próby zatrzymania groźnego przestępcy ostrzelali samochód dwóch 19-latków. Jeden zginął na miejscu, drugi jeździ teraz na wózku.
W styczniu Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniający policjantów i w ponownym procesie kazał zbadać legalność użycia broni palnej, gdy pociąga ono za sobą niebezpieczeństwo dla osób postronnych.
Do sądu przyjechali w środę rodzice zastrzelonego Łukasza. Jego matka jeszcze przed rozprawą powiedziała, że będzie walczyć do końca. Chce skazania policjantów. "Ten proces to dla nas kolejna nadzieja, że dojdzie do wyroku skazującego" - mówiła Aldona Targosz. W sądzie nie pojawił się postrzelony w kręgosłup Dawid Lis. Reprezentują go pełnomocnicy.
Oskarżeni nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami. Nie przyznają się do winy. Z czterech oskarżonych funkcjonariuszy trzech nadal pracuje w policji.
Policjantów po tragicznej strzelaninie opieką otoczył Związek Zawodowy Wielkopolskich Funkcjonariuszy. To on płaci za obronę policjantów. Szef związku Andrzej Szary liczy, że w sprawie znów zapadnie wyrok uniewinniający. - Po tym zdarzeniu policjanci bardzo ostrożnie podchodzą do używania broni. Mam nadzieję, że ten proces nie spowoduje takiej sytuacji, że policjanci będą się bali użyć broni, bo to może być niebezpieczne nie tylko dla nich - dodaje.
Poszkodowane rodziny dostały odszkodowania - w sumie ponad milion złotych.