Urząd marszałkowski poinformował o zerwaniu umowy na rozbudowę powiatowego szpitala w Gnieźnie poinformował w ubiegłym tygodniu, a zerwanie oznacza, że inwestycja może nie zostać ukończona. Większość parlamentarzystów i samorządowców winą za błędy w prowadzeniu inwestycji obarcza zarząd szpitala.
Radni gnieźnieńskiej opozycji uważają jednak, że to gra polityczna. To, że Urząd Marszałkowski zerwał umowę z gnieźnieńskim szpitalem na 16 mln zł świadczy o celowym działaniu Platformy Obywatelskiej do której należy i marszałek województwa i starosta powiatu gnieźnieńskiego mówi radny opozycji , pracujący w szpitalu Krzysztof Ostrowski. "Przecież PO uchwaliła prawo, że jeśli szpital będzie miał wynik fuinansowy ujemny to ustawowo wchodzi się w komercjalizację i prywatyzację".
"To nie polityka tylko ekonomia" - odpiera starostwo. Przed zerwaniem umowy urząd marszałkowski zarządał od starostwa gwarancji na przekazywane pieniądze unijne. Jeśli znów dojdzie do nieprawidłowości na budowie to powiat, a nie szpital, który nie ma pieniędzy będzie musiał unijne kwoty oddać. Starosta Dariusz Pilak twierdzi, że nie mógł dać takich zapewnień bo powiat nie ma takich pieniędzy i gdyby trzeba było je oddać to mogłoby doprowadzić do paraliżu zadań samorządu. Opozycja uważa jednak że starosta zaniedbał swoich obowiązków i zgłosi sprawę do prokuratury.