Senator PO wstąpi do PO
W poniedziałek sąd zdecydował też, że 20-letni Marek C. najwcześniej będzie mógł wyjść z więzienia po trzech latach. Przez 10 nie będzie mógł prowadzić samochodu. Zapłaci też od czterech do 8 tysięcy złotych pokrzywdzonym.
Listopadowy wypadek był jednym z najtragiczniejszych w ostatnich latach w Poznaniu. Marek C. w sądzie przyznał się do winy. Przepraszał i płakał. Mecenas Łukasz Maciejewski negocjował z prokuratorem i pełnomocnikami pokrzywdzonych wysokość kary po tym, jak Marek C. zapowiedział, że się chce jej dobrowolnie poddać. Z zaproponowanych najpierw trzech i pół roku więzienia, ostatecznie stanęło na czterech. Córka jednej z ofiar mówi jednak, że żadna kara nie wynagrodzi jej tego, co się stało. - Żaden wyrok nie będzie dla mnie satysfakcjonujący - mówi.
Pozostaje pytanie, czy w sprawie mógł zapaść wyższy wyrok. Kierowca mógł dostać maksymalnie osiem lat więzienia. - Pokrzywdzeni byli skłonni taki wyrok zaakceptować - mówi mecenas Wojciech Wiza. Prokurator, która była gotowa zgodzić się już na 3,5 roku więzienia dla oskarżonego, nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Wyrok nie jest prawomocny. Po jego uzgodnieniu wydaje się jednak, że nikt nie będzie się odwoływał. Kierowca cały czas jest w areszcie.