Zdaniem jej krytyków pozwoli to pracodawcom dowolnie dysponować czasem pracownika, niekorzystnie wpłynie na zarobki w gorszych miesiącach i utrudni życie rodzinne. Co oczywiste, zupełnie inaczej na plany uelastycznienia czasu pracy i zapowiadane protesty patrzą pracodawcy. Podkreślą, że środowisko biznesowe jest zaniepokojone tak radykalną reakcją Solidarności. Z pracodawcami zgadzają się politycy Platformy Obywatelskiej.
W poznańskich zakładach Volkswagen związkowcy z Solidarności zapowiadają działania zgodne z decyzjami władz związku. W Volkswagenie działa największa organizacja zakładowa Solidarności w Polsce, która daje przykład dobrego dialogu z pracodawcą.
W niemieckich fabrykach Volkswagena, podobnie jak w innych tamtejszych firmach, działają tak zwane banki czasu. Pracownik może indywidualnie rozliczać się z pracodawcą, co wynika z ugruntowanej w Niemczech tradycji prawa pracy regulowanego na poziomie branż i w wyniku dialogu obu stron.
Związki zawodowe w Polsce liczą na wsparcie opozycji. Jednak ta niewiele może pomóc. Senator PO Jadwiga Rotnicka liczy, że do jesieni związki zrezygnują z planowanych protestów.
Czy Solidarność powinna protestować i demonstrować przeciwko elastycznemu rozliczaniu czasu pracy? Może związkowcy się mylą i uelastycznienie czasu pracy jest potrzebne? Co Państwo sądzą o planowanych protestach? Czy rząd powinien zmienić swoje pomysły? A może pracodawcy ostrożnie powinni korzystać z elastycznych rozwiązań? Czekamy na opinie.