Z konstrukcji odpadały palące się elementy. Zapaliły się od nich drzewa w pobliskim zagajniku. Szybko zostały ugaszone przez strażaków. Ratownicy nic innego nie mogli zrobić. Nie byli w stanie przy pomocy swojego wysięgnika dotrzeć do źródła ognia na wysokości ponad 70 metrów.
Strażacy czekali aż wiatrak sam się dopali i gasząc to co z niego odpadło. Akcję utrudniał porywisty wiatr i deszcz.
W pożarze nikt nie ucierpiał, ale straty finansowe są bardzo duże. Na miejscu pracowały trzy zastępy straży,
Iwona Krzyżak/mk