Ten upomniał się o smoka w ubiegłym roku, kiedy gmina wypowiedziała mu umowę dzierżawy miejscowego wysypiska śmieci. Smok pojawił się nad jeziorem 4 lata temu i od razu zyskał sympatię mieszkańców i turystów. Przywiózł go właściciel firmy dzierżawiącej wysypisko. Rzeźba miała uświetnić obchody 650 - lecia miejscowości.
Jednak po ostatnich wyborach samorządowych nowy burmistrz Mariusz Zaborowski zaczął bacznie przyglądać się darczyńcy. Okazało się, że jego firma zalega z podatkami. Chodziło o ponad 600 tys. złotych. Gmina wypowiedziała mu umowę dzierżawy. Wtedy właściciel firmy zażądał wydania smoka. Samorząd chciał rzeźbę odkupić, jednak ani właściciel ani jego prawnicy nie podali żadnych kwot, tak aby można było rozpocząć negocjacje.
"W tej sytuacji nie ma wyjścia" - mówi burmistrz. "Nie będziemy ulegać szantażowi". Burmistrz na razie nie ma konkretnego pomysłu na to co stanie w miejscu smoka. Myśli m.in o kolejnym placu zabaw.