Pod koniec czerwca zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli prezydent Leszna Łukasz Borowiak i leszczyński poseł, wiceminister sprawa zagranicznych Jan Dziedziczak. Śledztwo dotyczy dwóch czynów - narażenia na niebezpieczeństwo wielu osób oraz pomocnictwa, czyli wynajmowania lokali na handel dopalaczami.
- Jesteśmy na etapie zbierania dokumentacji z ostatnich dwóch lat - mówi szef leszczyńskiej prokuratury Michał Smętkowski. Wyjaśnia, że nie wszystkie sprawy związane z handlem tymi substancjami trafiały do prokuratury. Zajmowały się nimi Sanpeid, policja czy straż miejska. - Zbierane teraz przez śledczych materiały mają dać całościowy ogląd sytuacji, gdzie takie sklepy działały, kiedy były otwierane i zamykane, jakie były interwencje i kto został za tę działalność ukarany. Po analizie zgromadzonych informacji ukierunkujemy śledztwo już na konkretne osoby - podkreśla prokurator Michał Smętkowski.
Śledztwo na razie prowadzone jest w sprawie.