21-letni mieszkaniec Poznania wracał z koleżankami z dyskoteki. Chwilę wcześniej policja zatrzymała mu dowód rejestracyjny za jazdę na łysych oponach. Miał jechać do domu nie więcej niż 50 km/h. Nie posłuchał. Stracił panowanie nad samochodem i uderzył w drzewo.
Młoda pasażerka zginęła na miejscu, druga w szpitalu. Sąd w Lesznie wymierzył za to 6,6 roku więzienia, 10 lata zakazu prowadzenia pojazdów i 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Poznański Sąd Okręgowy złagodził karę do trzech lat więzienia i 50 tysięcy zadośćuczynienia.
Takim werdyktem nie jest zaskoczony Janusz Popiel - prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych. Wyjaśnia, że do niedawna, kiedy można było zawiesić wykonanie kary do dwóch lat pozbawienia wolności, takim standardem przy wypadkach ze skutkiem śmiertelnym były właśnie dwa lata w zawieszeniu na pięć. Janusz Popiel przyznaje, że trudno się wypowiadać o sprawie, której się nie zna. Ale też podkreśla, że wypadek drogowy, nawet ze skutkiem śmiertelnym, jest przestępstwem nieumyślnym. Zauważa, że kara bez zawieszenia jest i tak karą surową.
Sąd Okręgowy skrócił też karę zakazu prowadzenia pojazdów do pięciu lat oraz wysokość zadośćuczynienia do 50 tysięcy złotych. Wyrok jest prawomocny.