Jacht Bartka Czarcińskiego zderzył się z polskim statkiem tuż po przejściu duńskiej cieśniny Sund. Żeglarzowi nic się nie stało, ale uszkodzony jest maszt jachtu. - Bartek musi wrócić do Świnoujścia. Miał wyjątkowego pecha, położył się na drzemkę, wiatr go zepchnął na inny tor i uderzył w rufę statku - mówi Piotr Lewandowski ze stowarzyszenia "Polacy dookoła Świata".
- Żeglarz jest bardzo dobrze przygotowany do rejsu i doskonale zdaje sobie sprawę z powagi rejsu, na który się zdecydował - powiedział nam wiceprezes Wielkopolskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego kapitan Tomasz Adamczyk.
Kolizją najprawdopodobniej zajmie się Izba Morska, która ustali stopień winy dowódców obu jednostek biorących udział w zdarzeniu.
Danuta Synkiewicz/szym